Za klapsa za kratki
Grzegorz Gontarczyk, 16 lutego 2008
Rzecznik praw dziecka domaga się zaostrzenia przepisów dotyczących kar cielesnych stosowanych wobec dzieci.
…Sprawa przemocy wobec dzieci dzieli polskie społeczeństwo. Według sondażu przeprowadzonego na zlecenie “Dziennika” blisko połowa Polaków zgadza się na kary cielesne dla dzieci twierdząc przy tym, że choć klapsy są przemocą, w pewnych sytuacjach mogą być usprawiedliwione.
Odmiennego zgania są psychologowie. Mirosława Kątna, przewodnicząca Komitetu Ochrony Praw Dziecka mówi jasno - klaps jest złem i niczym nie można go usprawiedliwić. To przemoc, która odbije się po latach. Wywołuje w człowieku agresję i często w dorosłym życiu zmienia go w przestępcę.
Nasz komentarz
Znowu psychologowie atakują niezależność rodziny. Jak zwykle grono niezawisłych teoretyków, którym nauka pomieszała w głowie stara się ubezwłasnowolnić rodziców. Mania prześladowania rodziców trafia dziś nawet do Polski. Dzieci są własnością rodziców, a nie psychologów. A jak je wychowamy tak będziemy z nich zbierać żniwo. Nikomu nic do tego.
Jak tak dalej pójdzie to psycholodzy będą nam nakazywać na jaki kolor malować pokoje, co jeść na śniadanie, w co się bawić z dziećmi i w co je ubierać. My mówimy STOP!!! Nie dajmy wchodzić im w buciorach do naszego życia!

15 marca 2008 o godz. 20:08
Teraz jest to nagłośnione tylko nikt a to tak naprawdę nie zwraca uwagi. Sama mam synka, który się buntuje i czasem wyprowadza z równowagi osoby trzecie. Co ja wtedy robię -uciekam- płaczę w kącie. Dlaczego? No cóż doskonale sobie zdaję sprawę gdzie leży problem i tak jak powiedziała terapeutka mojego syna co z tego, że jeśli ja coś stworzę inna osoba to zniszczy ( w tym przypadku były mąż). W sumie nie mogę powiedzieć, że rozumiem rodziców którzy biją dzieci bo.. bo sama nie raz dostałam lanie, ale wiem po sobie, że da się dziecko wychowywać bez klapsów. Nikt nie chce pamiętać że jest coś takiego jak czyn za czyn… Nie bijcie dzieci , rozmawiajcie z pociechami a najważniejsze nauczcie się słuchać i pomagać swoim podopiecznym.
Nie jestem psychologiem i nauczyło mnie życie wiele. Całkiem niedawno widziałam jak matka wpadła w nerwice taką, że omal nie wyrzuciła dziecka za okno. Więc rodzice pomyślcie….
Dziecko które samo doświadczyło kary cielesnej bo rodzic już nie miał sił w dany dzień np wytłumaczyć że danej rzeczy nie wolno… lub dziecko , które było świadkiem przemocy w rodzinie ma koszmarne życie
15 marca 2008 o godz. 20:08
a psycholodzy są różni … jedna pani powiedziała niech pani robi wszystko tak jak “Super niania” nie zapytała jakie są np konsekwencje karnego żółwia w przypadku mojego dziecka, dlatego miejsce swoje zdanie.Psycholog nie zawsze wie wszystko…
15 marca 2008 o godz. 22:10
Isiu,
Podstawowym problemem większości ludzi w sprawie karności dzieci jest kompletne niezrozumienie problemu. Polega ono na tym, że istnieje zasadnicza różnica pomiędzy biciem a karaniem dziecka.
Wszyskie przypadki, które opisujesz są właśnie biciem dzieci. Są rozładowaniem emocji. Wkurzona matka czy ojciec najpierw dopuszcza, żeby dziecko wyprowadziło go z równowagi, a potem się na nim wyżywa. Owoce tego widzimy na co dzień.
Druga, ta prawidłowa strona karności to karanie. Takie jak to robi sąd. Dziecko coś przeskrobie, wtedy sąd- rodzic wymierza mu sprawiedliwą karę. Wtedy dostaje parę klapsów w pupę i sprawa jest załatwiona. Takie karanie jest jednak obłożone wieloma obostrzeniami. Przede wszystkim kara cielesna nie może być wyładowywaniem się, o jakim pisałem wcześniej. Musi być zrobiona właśnie bez emocji, ale sprawiedliwie.
Jest takie stare powiedzenie- “tyłek nie szklanka”. Myślisz, że skąd się wziął? Z pewnością od cielesnych kar.
Obraz prawdziwej, rodzicielskiej kary wymierzanej z miłością do dziecka jest bardzo wypaczony we współczesnym świecie, kreowanym przez media.
Uważasz, że da się wychować dziecko bez kary? Zapewne tak, ale jak ciężka jest to praca wiesz sama najlepiej, bo masz przecież dziecko.
Życzymy więc sukcesów w wychowywaniu pociechy. Nie martw się i nie wierz psychologom.
Jeśli potrzebujesz jakiejś pomocy, jesteśmy do dyspozycji.