ADHD - prawda czy moda
ADHD określane jest w literaturze jako choroba. Bardzo dziwnym faktem przy tym jest to, żewiększość dzieci z tak zwanym ADHD nie bierze żadnych leków i w dodatku chodzi z normalnymi dziećmi razem do szkoły. Czym jest w rzeczywistości ta „choroba” i jakie niesie za sobą zagrożenia?
Co to jest ADHD
ADHD określany jest literaturze jako zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi lub zaburzenia hiperkinetyczne. Objawia się on: niemożnością pozostawania w bezruchu przez nawet krótki czas, podrywaniem się z miejsca, przymusowe wymachiwanie rękami, wybuchy złości, nieopanowane itp.
Jaki obraz człowieka kształtują te objawy? Kiedy dowiaduję się o takich cechach dzieci z ADHD, widzę człowieka niebezpiecznego dla otoczenia, stanowiącego zagrożenie dla dzieci w szkole , niepoczytalnego i upośledzonego. Za moich czasów ludzi z takimi zachowaniami leczono lub przetrzymywano w szpitalach psychiatrycznych i nie chodziły one do normalnej szkoły. Uczęszczały do szkoły specjalnej, gdzie kadra nauczycielska była przystosowana do nauczania takich dzieci.
Dziś dzieci z papierem o posiadaniu takiej choroby posyłane są do szkoły pomiędzy dzieci zdrowe (czyt. normalne), spokojne, które są dla nich pożywką aby się na nich wyżyć. Są wielkim zagrożeniem dla naszych pociech, które posyłamy do szkoły mając nadzieję, że są bezpieczne. Co najgorsze, że takiego gagatka niebezpiecznego dla otoczenia nie można się pozbyć, bo kuratorium zabrania ich usuwać ze szkoły.
Inna grupa objawów wskazujących na ADHD
Aby jeszcze bardziej skomplikować ten typ choroby, wielcy psycholodzy i socjolodzy dorzucają jeszcze inne cechy takiego dziecka, mianowicie: pobieżność myślenia, trudności syntetyzowania w myśleniu, opóźnienie rozwoju mowy, problemy ze strukturą zdania, trudności z pisemnym wyrażaniem myśli i słowa, trudności w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami itp.
Chwileczkę pomyślmy czy to jest choroba, czy to jest objaw jakiejś nienormalności dziecka? To jest kompletna bzdura. Jedno z moich dzieci posiada podobne cechy i nie uważam je za chore. To jest cecha dzieci z dysleksją, dysgrafią, dysortografią czy dysfonią, którą nie można nazwać chorobą i która nie da się leczyć. Ludzie mają różny temperament, różny poziom pojmowania rzeczy i nie można powiedzieć że chorują. To jest właśnie to, co odróżnia nas od siebie. Jeden potrafi myśleć twórczo, inny potrafi tylko naśladować. Jeden ma umysł ścisły inny ma zdolności manualne, ale wszyscy jesteśmy sobie potrzebni. A ludzie czy dzieci stanowiące potencjalne zagrożenie powinny być odizolowane.
ADHD w kolejnej odsłonie
Jeszcze jeden typ objawów jest prezentowany przez teoretyków: bieganie, podskakiwanie, trudności w skupieniu uwagi, pobieżność myślenia, brak umiejętności planowania, impulsywność działania, niedojrzałe zachowanie, popisują się przed rówieśnikami żeby zwrócić na siebie uwagę.
No, w tym przypadku to już jest totalna przesada. Jak można nazywać chorobą zachowania, które cechują dzieci i rzadko dorosłych? Jak można wmawiać ludziom, że twoje dziecko jest dziwne, skoro jest jasne, że dziecko chce się wyszaleć, zazwyczaj nie chce się uczyć i jedyne o czym myśli to o tym żeby pobiegać czy powściekać się? Przecież to jest jasne, że człowiek z wiekiem i bagażem doświadczeń przestaje być aktywny motorycznie i potrafi lepiej planować niż dzieciak, który jedynie myśli o tym żeby coś zjeść i pobawić się.
Moda na ADHD
Środowisko szkolne ukazuje, że z roku na rok jest coraz gorzej z utrzymaniem porządku wśród uczniów. Dzieje się tak nie dlatego, że dzieci są inne niż 20 czy 30 lat temu, ale dlatego że pozwala im się na więcej.
Przede wszystkim nauczyciele nie mogą nic zrobić z takimi łobuzami. Dawniej nauczyciel przylał kijem w tyłek albo linijką w rękę i dzieci siedziały cicho na lekcji wiedząc, że jak będą niegrzeczne to znowu im się dostanie. Po drugie, jak powiedziały w domu rodzicom to jeszcze oberwały od ojca, a już na pewno jak rodzice byli wzywani do szkoły.
Dziś prawo zabrania karać dzieci przez nauczycieli i zgadzam się z tym, bo niby z jakiej racji ktoś obcy ma karcić moje dziecko. Ale to nie oznacza, że rodzice mają tego nie robić. To właśnie na nich spoczywa egzekwowanie kary na swoich pupilkach. Tymczasem dzieci robią w domu co tylko chcą, rodziców się nie boją, więc i w szkole również zachowują się jak bydlęta, co szerokie grono teoretyków nazwało sobie – ADHD.
Szeroka furtka w prawie
Skoro już dzieciak sporo narozrabia w szkole, mama lub tata wezwani są na rozmowę do wychowawcy klasy lub dyrektora. Po kilku takich wezwaniach, żeby mieć „święty” spokój załatwiają swemu huncwotowi papierek od psychologa, który stwierdza ADHD. W wyniku takich poczynań dziecko może robić co chce w szkole, na lekcji, rzucać się i krzyczeć, przewracać się, a nauczyciel nie może przez to kontynuować lekcji.
Przez takie poczynania teoretyków, którzy co rusz doznają olśnienia i wymyślają z roku na rok różne typy chorób, dochodzi do tego, że klasy zaczynają się składać z samych ADHD-owców. Słyszałem o pewnej klasie, w której na 28 uczniów 26 miało papier od psychologa stwierdzający tę chorobę. To jest jakiś koszmar. Ciekawe ile dzieci miało by ten papier, gdyby zamykać ich w osobnych psychiatrycznych szpitalach. Podejrzewam, że nagle okazałoby się, iż wszystkie dzieci są zdrowe.
Kto jest winny
Problem nie leży w samych dzieciach. Jak już mówiliśmy dzieci mają to do siebie, że nie postępują mądrze i dopiero z czasem nabierają pewnych cech dorosłego człowieka. Problem leży w rodzicach, którzy źle wychowują swe pociechy, są przede wszystkim leniwi żeby się zająć wpajaniem pewnych postaw, posiedzieć z nim i porozmawiać, pobawić się czy pograć w jakąś zabawę, a jak trzeba to ukarać swe dziecko za złe postępowanie i zareagować na uwagi nauczyciela. Wolą po pracy klapnąć na wyrku, złapać za pilota i przy piwku spędzić resztki dnia. A cóż ma robić dzieciak? Przecież jest „królem” w domu. Jak narozrabia, to się papierek załatwi i jeszcze zwymyśla nauczycielowi, że nie ma racji.
A przede wszystkim chrońmy swoje pociechy od niebezpiecznych zachowań rozwydrzeńców. Szukajmy szkół z klasami gdzie nie ma takich „nienormalnych dzieci”. O ile wiemy od naszych czytelników szkoły poza dużymi miastami są bardziej konserwatywne w podejściu do uczniów. Sprzeciwiajmy się psychologicznym manipulacjom i nie ulegajmy modzie na ADHD. W ostateczności pozostaje edukacja domowa, o której już pisaliśmy na naszym portalu.
Fot. olga_pozdina, 09traveller.
Grzegorz Gontarczyk, 14 stycznia 2010
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, to zachęcamy do subskrypcji naszego biuletynu. Po zapisaniu się jako bonus dostaniesz w prezencie krótki, darmowy poradnik pt. "8 sposobów na więcej czasu dla dzieci"

19 stycznia 2010 o godz. 17:05
To prawda co pisze Grzegorz. W dzisiejszych czasach najłatwiej załatwić rodzicom papier dla dzieciaka od psychologa i samemu mieć święty spokój. Pracować cały dzień i nawet nie wiedzieć co dzieje się z dzieckiem.Znam pewnego chłopca która ma takie dokumenty potwierdzające ADHD a on wykorzystując to robi w szkole niestety wszystko co mu się podoba. Najgorsze jest to że nauczyciel nie może
przeciwdziałać w żaden sposób.Efekt takiego zachowania był taki, że dzieci bały się takiego łobuza a nauczyciel był do tyłu z materiałem. Spokój i porządek był zakłócany przez takie dziecko które np. urządzało sobie na lekcji spacery, wchodziło na ławkę czy rzucało krzesłem.I nie był to chłopiec niezdolny.Przeciwnie
bardzo inteligentny , sprytny i przebiegły, potrafiący wymigać się z każdej wpadki.Dlatego uważam ,że z uwagi na bezpieczeństwo i spokój innych dzieci powinno się takie dzieci umieszczać jeżeli nie przynajmniej w innych szkołach to chociaż w specjalnych klasach.Co do psychologów …bez komentarza.
3 lutego 2010 o godz. 6:06
[…] mają różny poziom aktywności. Jedne są spokojne, drugie nie (nie mylić z ADHD). Jedne siedzą cichutko i godzinami mogą się bawić same. Inne cały czas potrzebują bodźców. […]
22 lutego 2010 o godz. 11:11
Pełna diagnoza w kierunku ADHD wymaga badań przeprowadzonych przez: Pedagoga, Psychologa, Pediatrę oraz Psychiatrę. Dopiero z takim kompletem opinii zespół Poradni Pscyhologiczno-pedagogicznej rozpatruje każdy przypadek indywidualnie. Zgadzam się, że występują okresowe tendencje częstego diagnozowania danej dysfunkcji lub choroby jak np. obserwowaliśmy to w przypadku dysleksji, ale nie powinniśmy niczego generalizować.
Dzieci ze zdiagnozowanym ADHD może rzeczywiście być teraz więcej z kilku powodów np.:
1. Należy pamiętać, ze jest to dysfunkcja dziedziczona i wystarczy, ze tylko jedno jedno z rodziców jest ADHDowcem.
2. Jest coraz większa przeżywalność noworodków często z różnymi dysfunkcjami również z ADHD.
3. Warunki środowiskowe mogą wpływać na to, że ADHD przyjmie formę niegrzeczności i lekkiego pobudzenia ruchowego (oczywiście bardzo uogólniam) lub formę zaburzeń zachowania, które w stopniu bardzo wysokim utrudniają lub uniemożliwiają funkcjonowanie dziecka w zespole klasowym. Coraz większe tempo życia, większa ilość bodźców wzrokowych i słuchowych mogą powodować, że częściej będziemy mieli do czynienia z tą drugą formą.
Dla takich dzieci musi znaleźć się miejsce w normalnej szkole. Zgadzam się jednak, że wskazana byłaby dla nich nauka w klasie terapeutycznej. A teraz oczywiście jak zwykle chodzi o pieniądze, z powodu braku których takich klas w Polsce jest bardzo niewiele.
Dzieci z ADHD często trafiają do klas integracyjnych, co nie jest może najszczęśliwszym rozwiązaniem, ale lepsze takie działanie niż nic.
Niestety te klasy też (oczywiście z powodu braku pieniędzy) są powoli likwidowane.
Jako matka dziecka z ADHD nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że zdiagnozowanie jest usprawiedliwieniem i zwolnieniem z odpowiedzialności. Uważam, że “etykieta” dziecka z ADHD nie jest niczym pozytywnym ani dla rodzica ani dla dziecka.
Większa aktywność zawodowa rodziców dzieci z dysfunkcjami może wynikać z dwóch powodów:
1. Potrzeba oderwania się od problemów domowych (problemy z dzieckiem z ADHD w domu wielokrotnie przerastają te które są w szkole).
2. Potrzeba zarobienia pieniędzy na niestety kosztowne terapie psychologiczne (jakimi często należy objąć dziecko z ADHD).
23 lutego 2010 o godz. 19:07
całkowita klapa i niewiedza, przykro mi, ze można jeszcze tak myśleć, ale mam nadzieję, że skoro sporo się teraz mówi o tym wymyślonym adhd to może w końcu ktoś z sięgnie po książkę i poczyta
mnie bardzo długo trudno było się pogodzić z chorobą syna, ale tłumaczenia ani surowe wychowanie i trzymanie krótko
dopiero długa praca lekarza i leki przyniosły efekty
dwoje moich dzieci nie ma adhd, ale syn ma i nie jest to efekt moich zaniedbań wychowawczych
życzę pozbycia się fobii przed innością i polecam poczytanie na temat, pozdrawiam
23 lutego 2010 o godz. 20:08
Szanowni państwo
Tutaj nikt z autorów nie kwestionuje istnienia choroby nazywanej ADHD!! My tutaj zwracamy uwagę na powszechne nadużycie tego określenia, które wykorzystywane jest jako wytłumaczenie dla złego zachowywania się rozwydrzonych dzieci. Kasia zresztą słusznie zauważa, że podobna sytuacja była przez długi czas z dysleksją. Albo przykład leworęczności - sam pamiętam jak szkolni pedagodzy krzyczeli na dzieci, które ośmielały się pisać lewą ręką. Dziś wiadomo, że to normalny objaw funkcjonowania mózgu człowieka. Po prostu jedni ludzie piszą prawą, a inni lewą ręką. Nadużycia są chyba normalną praktyką w systemie edukacyjno-pedagogiczno-psychologicznym.
Zanim droga komentatorko napiszesz “niewiedza” przeczytaj dokładnie o czym piszemy.
Pozdrawiam serdecznie i jak zawsze życzę sukcesów wychowawczych.
25 lutego 2010 o godz. 9:09
Witaj mamo adehadowca.
Jak już Jerzy wspomniał, główną ideą artykułu było ukazanie jak ludzie wykorzystują np. chorobę ADHD aby usprawiedliwić zachowanie swoich dzieci i mieć “święty spokój” w kontaktach z wychowawcą klasy i dyrektorem szkoły. Druga rzecz to bardzo łatwa dostępność do takich papierów stwierdzających tę chorobę i wielka przychylność psychologów i innych ludzi z tej branży ku wystawianiu takich papierów.
Słynne powiedzenie “paluszek i główka to szkolna wymówka” dziś osiągnęły inne rozmiary. Ludzie próbują innych sztuczek aby dziecku łatwiej przejść przez szkołę z jak najmniejszym wkładem i zaangażowaniem ze strony rodziców.
Cieszy mnie przykład twojego dziecka, bo widzę że jest realny. Dziecko chodzi regularnie do lekarzy i bierze leki. Ale większość (powiedzmy 90%) żadnych leków nie bierze i tu jest “pies pogrzebany”. Poza tym, to właśnie fałszywy “adehadowiec” w klasie mojej córki przyczynił się do tego, że zabrałem dzieci ze szkoły i nauczam ich w domu bojąc się każdego dnia o zdrowie swojego dziecka. Więc osobiście nie zgodzę się nigdy na przebywanie zdrowych dzieci razem z chorymi jeśli:
1. Istnieje zagrożenie życia dla dzieci zdrowych (ADHD).
2. Istnieje zagrożenie zarażenia chorobą (choroby zakaźne).
3. Istnieje zagrożenie idei wychowawczych.
Swoją drogą mam gorącą prośbę do ciebie. Jeśli mogłabyś opisać sytuację przed leczeniem dziecka (jego zachowanie), lekarzy u których byłaś, opisać leki które podawałaś i skutek ich działania w życiu dziecka. Jeśli uważasz, że miejsce do komentowania nie jest dobre dla opisywania takich spraw, to proszę napisz do mnie na prywatnego maila - grzegorz.gontarczyk@dzieciaki.net.pl
Celem moim jest praktyczne poznanie choroby ADHD na prawdziwym przykładzie.
Pozdrawiam gorąco
27 lutego 2010 o godz. 1:01
. Słyszałem o pewnej klasie, w której na 28 uczniów 26 miało papier od psychologa stwierdzający tę chorobę. :):):)
Słuchajcie:):):)…
Boicie sie czegoś o czym niewiele wiecie. Adhd nie jest chorobą psychiczną, żeby dzieciaki trafiały do szpitala psychiatrycznego :):):) Mózg dojrzewa wolniej. Jest to choroba genetyczna. Grecy i Anglicy mają już biotesty :):):)
W klasie, w której jest jedno! dziecko z Adhd raczej nie uczy się już więcej. Bardzo rzadko, kiedy trudno o miejsce takich dzieci jest dwoje.
Brakiem wiedzy i zdrowego rozsądku możecie i sobie i dzieciakom swoim i adhadowym, tudzież ich rodzicom zrobić krzywdę :):):)
Pierwsze słyszę żeby łatwe było otrzymanie papierów na Adhd. Obserwacja dziecka jest długotrwała i obejmuje kilka poradni. Lekarza psychiatrę, neurologa, endokrynologa, psychologa no i Poradnię Psychologiczno-Pedagogiczną, gdzie zaręczam, raczej trudno o wydanie dokumentu ot tak po prostu :):):)
Dzieciaki z Adhd wcale nie muszą się leczyć farmakologicznie jeśli można tego uniknąć, bo leki są zwykle pochodnymi narkotyków, takich jak amfetamina, np. i nie są obojętne dla zdrowia.
Ale wy jesteście zieloni :):):)
Wybaczcie, ale troszkę się ubawiłam, polecam strony Kampani na rzecz ADHD i Polskiego Towarzystwa ADHD
pozdrawiam ciepło
27 lutego 2010 o godz. 1:01
ach i jeszcze jedno…
dzieci z Adhd mają przeciętną i ponadprzeciętną inteligencję, więc nie ma żadnych podstaw do uczenia w szkole specjalnej gzie trafiają dzieci z obniżoną inteligencją lub upośledzone
dzieci z ADHD są : nadruchliwe, mają obniżoną koncentrację uwagi i są nadpobudliwe emocjonalne, za te ich cechy odpowiada poziom neuroprzekaźników w mózgu dojrzewającym wolniej niż u innych dzieci
27 lutego 2010 o godz. 1:01
Znam pewnego chłopca która ma takie dokumenty potwierdzające ADHD a on wykorzystując to robi w szkole niestety wszystko co mu się podoba. Najgorsze jest to że nauczyciel nie może
przeciwdziałać w żaden sposób.Efekt takiego zachowania był taki, że dzieci bały się takiego łobuza a nauczyciel był do tyłu z materiałem.
???
Nauczyciel powinien jak najbardziej zadbać o dobro i bezpieczeństwo i tego chłopca i innych dzieci. Nie można pozwolić aby dzieci robiły co chcą z ADHD czy bez. Natomiast jeśli chłopca roznosi energia szkoła powinna mu stworzyć warunki do jej mądrego rozładowania. Oraz uczyć norm współżycia społecznego z czym adhadowcy mają zwykle duże kłopoty, bo ich pobudzenie i hamowanie nie idą w parze. Najpierw zrobią, potem pomyślą :):):)
27 lutego 2010 o godz. 9:09
Mamo adehadowca, Ty chyba wcale nie czytasz naszych wyjaśnień.
Powtarzam więc:
- Nie kwestionujemy istnienia choroby o nazwie ADHD,
- Nikt z nas nie uważa, że dziecko z chorobą ADHD jest głupsze, mniej inteligentne niż zdrowe dzieci,
- Papier potwierdzający ADHD jest łatwo zdobyć w tym sensie, że ludzie odpowiadający za “obserwacje” - pedagodzy i psycholodzy “z poradni” są bardzo skłonni do wydawania takiego papieru komu popadnie. Dlatego tak obserwują, żeby ADHD jednak wyszło. Bo jak wytłumaczą złe zachowanie dziecka? Najłatwiej wmawiając jemu i rodzicom, że “panie - to ADHD jak nic!”
- Widzisz - to że dziecko roznosi energia to jest normalne! Mam trójkę dzieci (chłopców) i wiem o czym mówię!
- Szkoła powinna to, nauczyciel to - to tylko piękne ideały, a rzeczywistość jest często taka jak opisywał Grzegorz. Łobuz z papierem stwierdzającym ADHD terroryzuje inne dzieci.
Na marginesie odnośnie krzywdy. Krzywdę można zrobić dziecku ignorując sygnały z otoczenia naszego dziecka, pozwalając na wybryki ADEHADOWCÓW z jego otoczenia i zwykły bandytyzm, który wyczyniają rzekomo “chorzy” na ADHD. Pomijając już czy rzeczywiście są chorzy czy nie.
27 lutego 2010 o godz. 13:01
Zgadzam się, że szkoła i nauczyciel mają związane ręce, jeśli chodzi o dzieci z ADHD (i nie tylko o nie), ale też nie do końca. Jeśli dziecko rzeczywiście stwarza zagrożenie dla pozostałych można w porozumieniu z Poradnią Psychologiczno Pedagogiczna spróbować namówić rodzica na nauczanie indywidualne, (co niestety nie jest najlepszym rozwiązaniem dla dziecka). Problemem jest coś innego. Dzieci z ADHD są żądne wrażeń (oczywiście cały czas mowa tu o dzieciach z ADHD z hipreaktywnością), dlatego często są tam gdzie coś się dzieje, kiedy inni uczniowie sprytnie się „ulotnią” widząc osobę dorosłą na horyzoncie, dziecko z ADHD pozostanie na miejscu (przecież wie, że nic złego nie zrobiło) a ciekawość jak sprawa się zakończy jest u niego silniejsza niż instynkt samozachowawczy. Mój synek przez trzy lata nauki był tak postrzegany przez swoją wychowawczynię. Jednak trafił na osobę, która postanowiła dowiedzieć się jak jest naprawdę (niestety rzadko tak się zdarza) i pod koniec klasy trzeciej bardzo nas i syna przeprosiła za niesłuszne „posądzenia”. Jestem ogromnie wdzięczna tej osobnie za odwagę i mądrość, jaką wtedy wykazała.
Jako nauczyciel bardziej boję się o bezpieczeństwo moich podopiecznych w kontaktach z dziećmi z zaburzeniami zachowania (agresywnymi) a niezdiagnozowanymi. Gdyż w wypadku tych dzieci nie wiem, z czego wynikają ich zachowania i jak skutecznie im zapobiegać.
Poza tym Grzegorzu zastanów się czy pisałbyś
1. . Więc osobiście nie zgodzę się nigdy na przebywanie zdrowych dzieci razem z chorymi jeśli:
1. Istnieje zagrożenie życia dla dzieci zdrowych (ADHD).
2. Istnieje zagrożenie zarażenia chorobą (choroby zakaźne).
3. Istnieje zagrożenie idei wychowawczych.
Gdyby chodziło tutaj o Twoje dziecko?
27 lutego 2010 o godz. 22:10
Jaki obraz człowieka kształtują te objawy? Kiedy dowiaduję się o takich cechach dzieci z ADHD, widzę człowieka niebezpiecznego dla otoczenia, stanowiącego zagrożenie dla dzieci w szkole , niepoczytalnego i upośledzonego. Za moich czasów ludzi z takimi zachowaniami leczono lub przetrzymywano w szpitalach psychiatrycznych i nie chodziły one do normalnej szkoły. Uczęszczały do szkoły specjalnej, gdzie kadra nauczycielska była przystosowana do nauczania takich dzieci.
według mnie jednak powtarzacie tu coś na zasadzie jedna pani drugiej pani…
nie wiem co znaczy rzekomo chorzy na ADHD i skąd bierzesz informacje o łatwym i szybkim wydawaniu zaświadczeń o ADHD
jeśli ktos robi krzywdę trzeba zawsze reagować, tylko dlaczego przypisujecie na tym forum agresję dzieciom z ADHD jeśli nie jest to wcale objaw tej choroby
nie należy mylić agresji z nadruchliwością czy nademocjonalnością
agresja jest zawsze świadoma i zamierzona
3 marca 2010 o godz. 23:11
Tak Kasiu, pisałbym. Choćby dlatego żeby nie narażać inne dzieci. To wynika z praktycznej miłości do innych. Niestety ci którzy tak nie robią, myślą wyłącznie o sobie. Nie ważne czy ich dziecko ma gluta pod nosem czy zaczyna dychać, posyłają je do szkoły gdzie wszyscy zaczynają się zarażać.
Mieliśmy pewną sytuację kiedyś w szkole. Nasz syn wraz z innymi pięcioma kolegami zrobili krzywdę koleżance z klasy. Czy wiesz jakie oczy postawiła mama dziewczynki, kiedy my jako jedyni rodzice przyszliśmy ją przeprosić za naszego syna. Gdzie byli inni??? Znieczulica i brak miłości do innych sprawiają, że mało kogo obchodzi co się stanie z innymi dziećmi. A nas akurat obchodzi bardzo.
PS. Odkąd uczę dzieci w domu nigdy nie brały antybiotyków i nie chorowały poważnie, oprócz kataru raz na pół roku.
Pozdrawiam
3 marca 2010 o godz. 23:11
Mamo adehadowca, a może raczej psycholożko, bo myślę że się tylko nieładnie podszywasz pod taką matkę. Prosiłem cię o świadectwo z życia twojego syna jako prawdziwego przykładu. Tymczasem sadzisz tu jakąś psychologiczną papkę, której się nie da czytać. A biotesty Anglików i Greków to sobie wsadź w kieszeń.
Ta wielka wiedza jaką się przechwalasz nie warta jest funta kłaków. Powszechnie wiadomo jest jak manipulujecie ludźmi, jak pod przykrywką encyklopedycznych nazw próbujecie ukryć wasz brak praktycznych rozwiązań mieniąc się kimś kto pomaga rodzinie. A tymczasem ogłupiacie społeczeństwo wmawiając im, że są chorzy. Jak tak dalej pójdzie to ogłosicie, że wszyscy dookoła potrzebują psychologa żeby żyć.
NIE ZGADZAM SIE NA TO. Nie dam się ogłupić.
A na kampanię to sobie jedź, a nas w to nie wciągaj.
Przepraszam za może zbyt ostry ton.
4 marca 2010 o godz. 14:02
jak każdy rodzic dziecka z ADHD sama muszę dużo wiedzieć na temat choroby swojego dziecka, dziękuję za uznanie, ale nie jestem niestety psychologiem
nie mam ochoty opowiadać o swoim synu, bo za mało nie znam tu nikogo
Kampania na Rzecz ADHd to strona, na której zrozpaczeni rodzice i nauczyciele mogą znaleźć pomoc a nie służy agitacji :):):)
obawiam się Grzegorzu, że chciałbyś znaleźć argumenty dla swojego założenia dotyczącego Adhd a nie mądrze podyskutować
niewiele wiesz o temacie, o którym piszesz
pozdrawiam
4 marca 2010 o godz. 14:02
na temat, o którym piszesz, sorki
4 marca 2010 o godz. 17:05
Grzegorzu, pomijając wszystko jak mam reagować, jeśli piszesz np., że w jakiejś klasie jest 26 uczniów z ADHD, jeśli przepisy pozwalają na 1 takiego ucznia ? żadna szkoła na coś takiego się nie zgodzi
Więc osobiście nie zgodzę się nigdy na przebywanie zdrowych dzieci razem z chorymi jeśli:
1. Istnieje zagrożenie życia dla dzieci zdrowych (ADHD). ???????????????????????????????????????????????????
nic mi nie wiadomo w temacie zagrożenia dla życia przez adhadowców, sam napisałeś, że Twój syn skrzywdził kiedyś dziewczynkę, każde dziecko wymaga kontroli, ale nie trzeba popadać w przesadę i skrajności
a jeśli Twoje dziecko zarazi się, np przy pobieraniu krwi, jakąś przewlekłą chorobą, to jak zareagujesz jeśli rodzice innych dzieci zabronią im kontaktu, jak poczuje się Twój syn
umiesz sobie wyobrazić swoją reakcję ? a Twojego dziecka?
nie piętnuj nikogo ?
wiesz mam prawo być oburzona, jeśli czytam takie głupoty, bo mój syn jest chory
nadmierne wystawianie orzeczeń lekarskich, w dodatku takich na wyrost i nadużywanie określenia Adhd to jedno i tak być nie powinno, jeśli to prawda
brak zdyscyplinowania i brak reakcji na rozbrykanie dzieciaków to drugie
ale Ty boisz się ADHD i mieszasz 3 sprawy zupełnie różne, chociaż jakoś tam dziwacznie połączone agresją
a ja z pełną świadomością powtarzam, że agresja nie jest objawem ADHD !!!!!!
i kropka
4 marca 2010 o godz. 19:07
Mamo adehadowca,
Ta kampania powinna nazywać się raczej “przeciwko ADHD” a nie “na rzecz”. Zwrot “na rzecz” przecież określa, że coś popieramy, promujemy.
Zrozum wreszcie, że Grzegorz ciągle opisuje sytuację z udawanym ADHD. Dzieci te to rozwydrzone gówniarze. Ich choroba nazywa się inaczej - brak dyscypliny. Ty natomiast niepotrzebnie się denerwujesz. Moim zdaniem jeśli twoje dziecko jest chore jak utrzymujesz, to opisywany przez Grzegorza problem ciebie nie dotyczy.
p.s. Chętnie poznał bym twoje dziecko i zobaczył jak u niego objawia się ta choroba.
Pozdrawiam
4 marca 2010 o godz. 20:08
O ADHD wiem wystarczająco dużo żeby widzieć jak nie tylko psycholodzy ale także rodzice, robią ze swoich niepokornych łobuzów panów szkolnych, którzy mogą robić co chcą.
Nie wiem skąd wytrzasnęłaś takie przepisy o 1 uczniu w klasie z ADHD, ale mnie nic, dosłownie nic nie obchodzą teorie. Praktyka pokazuje, że ich jest dużo więcej niż jeden.
Jeśli moje dziecko nawet zarazi się przy pobieraniu krwi nadal nie zmienię uczuć do innych dzieci. Mają prawo być zdrowe i ich rodzice mają prawo zabronić im spotykać się wtedy moim dzieckiem. Dla mnie jest wszystko jasne, ale dla ciebie chyba nie. Jeśli jakieś dziecko stanowi zagrożenie to niech przebywa wśród innych, którzy też stanowią zagrożenie. Przynajmniej jak się pozabijają to tylko stanie się to za zgodą wszystkich rodziców, a nie jednego.
Mój syn skrzywdził dziewczynkę, ale był najspokojniejszy w klasie z chłopców. To właśnie rówieśnicy z klasy (tzw. adehadowcy) pociągnęli go do tego. I żałuję, że wcześniej nie wyciągnąłem go ze szkoły.
Dla wielu ludzi mądre rzeczy są głupotą, więc nie dziwi mnie twe oburzenie. świat bez przerwy przeinacza fakty, a ludzie którzy chcą manipulować innymi będą zawsze oporni na prawdę.
4 marca 2010 o godz. 20:08
“a ja z pełną świadomością powtarzam, że agresja nie jest objawem ADHD !!!!!!
i kropka”
To jest dopiero głupota.
Weź trochę poczytaj to zobaczysz, że jest to jeden z głównych objawów tej “choroby”.
W klasie u znajomej taki adehadowiec może robić podczas lekcji co mu się podoba, wali w ławkę, rzuca krzesłami, kredkami i innymi przedmiotami. Co ciekawe, znajoma ta nie może mu nawet zwrócić uwagi. Krzyczy na lekcji i nie daje prowadzić zajęć. Jedyna jej reakcja na jaką jej pozwolono, to pójście do dyrektora szkoły tylko w wypadku gdy zrobi innemu krzywdę. Tyle, że to zazwyczaj już jest po fakcie.
Moja córka miała w klasie adehadowca. Codziennie przychodziła posiniaczona. Bił również inne dzieci. Jednego tak kopnął w twarz gdy schylał się po kanapkę do plecaka, że krwią się zalał aż musiał przyjechać karetka pogotowia. Więc nie pisz takich wierutnych BZDUR !!! , bo choć fakultetów z psychologii nie kończyłem, to w praktyce dosyć poznałem takich bandytów szkolnych z papierkiem u pasa !!!
5 marca 2010 o godz. 14:02
“a ja z pełną świadomością powtarzam, że agresja nie jest objawem ADHD !!!!!!
i kropka”
To jest dopiero głupota.
Weź trochę poczytaj to zobaczysz, że jest to jeden z głównych objawów tej “choroby”.
myślisz Jerzy, ze problem mnie nie dotyczy ?
to, co napisał Grzegorz pozostawiam bez komentarza
12 maja 2010 o godz. 20:08
czlowieku bardzo nie podoba mi sie jak nazywasz rzeczy,ludzi,swiat…to z toba cos jest nie tak.
24 czerwca 2010 o godz. 22:10
Agresja nie jest głównym objawem ADHD. Polecam spojrzeć do klasyfikacji zaburzeń psychicznych i zachowania ICD-10, jeśli ktoś chce się spierać. Poza tym - ADHD to nie CHOROBA tylko ZABURZENIE - istotna różnica.
Jak ktoś ma pytania odnośnie ADHD to proszę zapytać psychologa, a nie wypisywać coś “co mi się wydaje zdroworozsądkowo!”
24 czerwca 2010 o godz. 22:10
Jak ja czytam te Wasze komentarze rodzice to aż coś kipi we mnie… Autorom strony gratuluję… rzeczywiście… Wychowanie bez psychologa… rodzice kipiący złością i niemalże gotowi krzywdę zrobić tym “adehadowcom” jak się o nich wyrażacie… Tutaj ewidentnie powinien wkroczyć psycholog, bo z Waszych dyskusji nic a nic nie wynika a tylko tworzycie kolejne mity w swoich głowach na temat ADHD i innych spraw… Znikam z tej strony, bo widzę, że produkuje tylko nienawiść i niekompetentne, błędne merytorycznie informacje, które sobie nawzajem przekazujecie…
25 czerwca 2010 o godz. 7:07
To nie jest portal naukowy nt. ADHD i psychologii. Tutaj nie zajmujemy się naukową analizą chorób(schorzeń). Nas to po prostu nie interesuje.
Przykład: Żebym mógł jeździć samochodem nie muszę wiedzieć jak on działa. Po prostu siadam, odpalam i jadę. Tak samo z ADHD. Nie muszę wiedzieć wszystkiego na jego temat, żeby zdrowym rozsądkiem zobaczyć, że większość przypadków ADHD to zwykła ściema - naciąganie.
Psycholog musi udowodnić że jest potrzebny i tacy robią wszystko, żeby wmówić wam to.
Rodzice kipiący złością? Gdzie ta złość? Czy nie u Marioli?
Zawsze gdy ostro wyraża się sprzeciw padają takie płytkie argumenty jak “produkujecie nienawiść”.
4 lipca 2010 o godz. 16:04
adhd jak leczyc u doroslych …?cy jest za puzno?
5 lipca 2010 o godz. 22:10
Artur,
Nie wiem jak to leczyć, bo nie jestem lekarzem. Chociaż mnie się wydaje czasem, że sam mam ADHD, chociaż prędzej ADT z natłoku spraw do zrobienia biegam przez cały dzień. Czasami nie ma nawet kiedy kawy się napić.:-)
30 lipca 2010 o godz. 9:09
Witam, nie wiem jak w przypadku dzieci z ADHD ale przy terapii mojej bratanicy, która miała zespół nadaktywności i zaburzenia koncentracji świetnie sprawdziły się zwykłe, planszowe gry edukacyjne. Fakt, że wymagało to sporo czasu i wysiłku zeby w domu poświęcić te kilka godzin tygodniowo na naukę ale tu chodzi o dziecko.