Autorytet rodzica w wychowaniu dziecka
Ta prawie zapomniana dziś cecha rodzica jest bardzo ważna w wychowaniu.Autorytet powoduje posłuszeństwo, szacunek dla rodzica i innych dorosłych, wyrabia dobre cechy charakteru u dzieci.
Autorytet jest najważniejszym elementem każdej władzy, w tym rodzicielskiej. Rodzic mający autorytet szybciej i łatwiej wpływa na zachowanie dziecka. Może tym samym korygować jego niewłaściwe zachowanie.
Żeby sprawować władzę, rodzic musi mieć przewagę nad dzieckiem. Inaczej budowanie autorytetu się nie uda.
Jak zatem budować autorytet?
Natura dzieci
Dlaczego mówić w ogóle o autorytecie, skoro tyle teraz mówi się o partnerskich stosunkach między dziećmi a rodzicami?
Jak zawsze musimy sięgnąć do sedna i początku problemu. Otóż dzieci z natury są nieposłuszne i buntownicze. Zaczęło się już w ogrodzie Eden, kiedy pierwsi ludzie byli nieposłuszni Bogu, który zakazał im jeść owoce z drzewa poznania dobrego i złego. Od tamtej pory rodzaj ludzki ponosi konsekwencje tamtego czynu, które widzimy na co dzień m.in. u naszych dzieci. Już od momentu przyjścia na świat dzieci przejawiają złe skłonności. Świat teraz uważa, że człowiek rodzi się z natury dobry, tylko psuje go świat. Inną popularną teorią jest przypadek „tabula rasa”, czyli czystej tablicy. Chodzi o to, że wg tej teorii człowiek rodzi się z czystym kontem, tzn. nie jest ani dobry, ani zły. Ma za to czystą tablicę, na której życie potem pisze złe lub dobre sprawy. Niestety to wszystko nieprawda. Gdyby człowiek z natury był dobry, po co rodzice mieli by zadawać sobie trud wychowania? Przecież z natury dobry człowiek może postępować tylko dobrze, gdyż powody dla których postępuje tak czy inaczej, są zawsze dobre.
O autorytecie możemy mówić tylko wtedy, kiedy w rodzinie panuje hierarchia, tzn. rodzice stoją w niej wyżej niż dzieci i mają nad nimi władzę.
Jak budować autorytet
Są pewne elementy autorytetu, bez którego nie może on istnieć.
Miłość
Prawdziwa miłość rodzica do dziecka nie polega tylko na przytulaniu i mówieniu „kocham cię”. To także odpowiedzialność za dziecko i jego postępowanie, zapewnienie dziecku bytu, dopisać dalej…
Troska o swoje dziecko jest miłością. Jako matka od urodzenia dbasz o nie najlepiej jak potrafisz - przewijasz, kąpiesz, ogrzewasz i karmisz. Jako ojciec zapewniasz byt materialny i wychowujesz.
Jeśli kochasz dziecko, to dużo myślisz o jego przyszłości. Kim będzie, na kogo ono wyrośnie?
Wyrośnie na takiego, na jakiego je wychowasz.
Miłość to też reagowanie na to, co dzieje się z dzieckiem, gdzie chodzi, z kim się zadaje. Szczególnie w przypadku starszych pociech.
Zasady, nakazy i zakazy
Jeśli mamy w stosunku do dziecka jakieś oczekiwania co do jego zachowania i chcemy potem wymagać tego od niego, musimy wyznaczyć zasady postępowania, żeby później wyciągać z tego konsekwencje, jeśli dziecko nie będzie się do tych zasad stosować.
Im mniejsze jest dziecko, tym mniej prostych zasad należy ustalić. Jako pierwszą zasadę powinniśmy ustalić posłuszeństwo i szacunek wobec rodziców. W miarę upływu czasu stopniowo dodajemy reguł do naszego kodeksu. Jeśli będziemy konsekwentnie egzekwować wykonywanie ustalonych zasad, to z czasem dziecko samo będzie się do nich stosować się i sporadycznie będzie się buntować. Oczywiście jest to duże uproszczenie, bo każde dziecko jest inne i wymaga indywidualnego podejścia. Z pewnością będą wśród dzieci trudne charaktery, wymagające wiele pracy przez kilka lat.
Przymus
Aby nauczyć dziecko ustalonych wcześniej zasad potrzebny jest przymus. Dziecko musi respektować wcześniej ustalonych zasad. Każde dziecko w mniejszym lub większym stopniu będzie unikać stosowania się do nich oraz odpowiedzialności za złe postępowanie. W naturze dziecka leży swawola i nieodpowiedzialność i jeżeli nie zmusimy dziecka do respektowania naszych reguł to ono nic sobie z nich nie będzie robić, jeśli tylko powiemy „nie rób tego”. Same słowa nic nie znaczą. Dzieci najlepiej uczą się przez przykład płynący od rodziców, więc nie możemy ustalać jakichś zasad i sami ich nie przestrzegać. Dopiero to, że sami robimy to czego wymagamy od dzieci, może skutecznie nauczyć ich zasad.
Z przymusem wiąże się kolejny element autorytetu – kara za występki.
Karność
Stosowanie kar, szczególnie fizycznych, budzi najwięcej emocji spośród wszystkich metod wychowawczych. Pojęcie, że dziecko karcone fizycznie klapsem jest w ten sposób krzywdzone jest mylne. Takie myślenie jest typowym przejawem współczesnego swawolnego i bezstresowego wychowania. Jeśli jednak nie zgadzasz się mimo wszystko z fizyczną karnością, możesz stosować inne metody wyciągania od dziecka konsekwencji. Niestety dla dzieciaków w wieku 2-3 lat tłumaczenie mu co, jak i dlaczego źle zrobił jest jak walenie grochem o ścianę. Dziecko będące w tym wieku nie potrafi myśleć abstrakcyjnie i nie powiąże faktów swojego złego zachowania i konsekwencji z tego płynących. Dopiero u dzieci starszych tłumaczenie pobudek jego złego postępowania ma sens, ponieważ dziecko w tym wieku jest na tyle rozwinięte umysłowo, że potrafi pojmować związki jego czynów z pobudkami.
Jeżeli chcesz osiągnąć sukces wychowawczy, to konsekwencja jest tym elementem, bez którego jest to niemożliwe. Prawdziwy autorytet rodzica to konsekwencja w działaniu. Dlatego cały czas musisz pamiętać ustalone przez siebie reguły.
Za wyjątkiem miłości, po powyższych elementach składowych autorytetu możecie odnieść wrażenie, że autorytet prowadzi do tyranii rodzica nad dzieckiem. W pewnym sensie autorytet wiąże się z przymusem, ale w rzeczywistości w rodzinach, gdzie rodzice „mają posłuch” u dzieci, te drugie mają dużo swobody. Poza wyjątkowymi przejawami nieposłuszeństwa, żaden z rodziców nie stoi nad dzieckiem z kijem przez cały dzień. Jedynie w przypadku złego zachowania następuje kara.
W takich rodzinach dzieci uczone są dobrych cech. Uczymy, żeby nas nie okłamywały, sprzątały po sobie, a w starszym wieku, żeby pomagały w domowych obowiązkach. Przede wszystkim jednak każdemu rodzicowi zależy, żeby dzieci wydały dobre świadectwo o nim, tzn. że jeśli pójdą gdziekolwiek, to ludzie pomyślą - „ten jest dobrze wychowany – miły, uprzejmy, uczynny”.
Rodzicielstwo z autorytetem nie jest systemem totalitarnym. Dopuszcza porażki dziecka, uczy ponoszenia konsekwencji swoich działań.
Jerzy Łach, 4 listopada 2008
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, to zachęcamy do subskrypcji naszego biuletynu. Po zapisaniu się jako bonus dostaniesz w prezencie krótki, darmowy poradnik pt. "8 sposobów na więcej czasu dla dzieci"

11 listopada 2009 o godz. 15:03
Czytałam ten artykuł i coraz bardziej dziwiłam się. Na stronie głównej wyczytałam, że rodzice pomagają rodzicom. Super, sama jestem matką i nie raz zwracałam się do innych rodziców o radę. Niestety bycia rodzicem nikt nie uczy, nie kończymy szkół w tym zakresie. Po co wykopywać otwarte drzwi? Już ktoś coś odkrył, przepracował, zbadał, sprawdził. Każdy człowiek, rodzina i ich problem- mimo, że podobne niekiedy - są inne. Wiele problemów ma też wspólny mianownik.
Autor pisze- “Same słowa nic nie znaczą… Niestety dla dzieciaków w wieku 2-3 lat tłumaczenie mu co, jak i dlaczego źle zrobił jest jak walenie grochem o ścianę….Dopiero u dzieci starszych tłumaczenie pobudek jego złego postępowania ma sens, ponieważ dziecko w tym wieku jest na tyle rozwiniętzczerze umysłowo, że potrafi pojmować związki jego czynów z pobudkami.”
Szanowny autorze przykro mi,że masz takie doświadczenia. Potwierdza to jedynie moje zdanie- pytajmy pedagogów , psychologów.
11 listopada 2009 o godz. 22:10
Szkoda Alicjo, że wycięłaś w cytacie to co najważniejszego tam napisałem, dla przypomnienia: “Dziecko będące w tym wieku nie potrafi myśleć abstrakcyjnie i nie powiąże faktów swojego złego zachowania i konsekwencji z tego płynących.”
Mam doświadczenia ze swoimi dziećmi, z których każde jest inne, ale w jednym były takie same - każde w opisywanym przeze mnie wieku nie umiało powiązać przyczyn i skutków swojego złego zachowania.
Uzupełnieniem mojego artykułu niech będzie fakt, że dzieci w wieku starszym (4-5 lat) są bardziej rozwinięte umysłowo i potrafią (choć z wyjątkami) kojarzyć pojęcia abstrakcyjne. Moje przynajmniej, doskonale rozumieją co zrobiły źle.
W miarę dorastania dzieci należy im tłumaczyć zasady moralne i wpajać dobre cechy. Chodzi o to, że wychowanie musi być dostosowane do wieku, stopnia rozwoju i indywidualnych cech dziecka.
To są obserwacje z życia wzięte, nie z pseudonaukowych prac psychologów.
Czas skończyć z mitem, jakoby psycholodzy i pedagodzy posiadali jedynie słuszną wykładnię wiedzy o wychowaniu dzieci.
12 listopada 2009 o godz. 9:09
“ktoś coś odkrył, przepracował, zbadał, sprawdził”
Może i odkrył, może przepracował, zbadał i sprawdził, ale głupoty ogłosił. Następnie zapodał w kanon wiedzy psychologów i tyle. Takie narzucanie swoich interpretacji to sekciarstwo. Guru psychologiczne coś rzekło, a rzesza wiernych psychologów i pedagogów tą głupotę powtarza. Żeby było śmieszne, to zazwyczaj ten guru nie miał dzieci, ani współmałżonka, albo jeśli miał to zboczyli na manowce.
12 listopada 2009 o godz. 9:09
Czas z tym skończyć i oddać w ręce praktykujących rodziców, dobrze wychowujących, których jest wielu, a każdy z nich ma swoje doświadczenia i rady bez narzuconego kanonu. Autorzy tego blogu nie roszczą sobie wyłączności do interpretacji problemu i sposobu jego uniknięcia. Wszyscy rodzice mają tu coś do powiedzenia, a teoretycy muszą odejść do lamusa.
Niech żyje praktyczne wychowanie, a nie wróżenie z fusów.
14 marca 2010 o godz. 2:02
Zgadzam sie w 100% z artykulem Jerzego.
Czesto bezstresowe wychowywnie rownane jest z miloscia i poszanowaniem praw dziecka. Jakze mylna jest ta opinia. Bo jest to zdecydowanie madra i dojrzala milosc rodzica.
Autorytet rodzica w wychowywaniu dzieci powin miec sztywne regoly, by dziecko czulo sie bezpiecznie. Dzieci od malego powinnismy uczyc szacunku do siebie samych i innych, konsekwencji dzialan i pracy. Powinnismy je karac adekwatnie do winy jak rowniez zawsze pamietac o dobrym slowie i nagrodzie. Przede wszystkim to my rodzice popelniamy bledy: z lenistwa, dla wygody i z braku konsekwencji. To te cechy przekazujemy jako pierwsze swoim dzieciom.
Jako mama trzech corek ( 9lat, 10 lat i 12 lat) ciagle ucze sie byc rodzicem, na poczatku byc rodzicem niemowlaka, przedszkolaka…. Teraz nadszedl czas na bycie mama nastolatek. Bezwzgledu jednak na wiek dzieci i roznorodnosc ich charakterow zasady byly i sa takie same od poczatku. Dzieki temu w rodzinie jest aytorytet, jest milosc i szacunek.