Czcij ojca swego i matkę swoją
Słowa te zawarte w dekalogu są często tylko pobożnym życzeniem. W rzeczywistości rzadko można spotkać rodziny, w których dzieci szanują swoich rodziców oddając im należną cześć.
Zazwyczaj obserwuję jak dzieci:
- płaczą, bo rodzice nie chcą kupić czegoś w sklepie na co ono ma właśnie w tej chwili ochotę,
- krzyczą jeśli mama lub tata nie chcą iść tam, gdzie ono właśnie w tej chwili chce pójść,
- kładą się na ziemię i wierzgają rękami i nogami,
- wyzywają rodziców,
- nie słuchają nawoływań, próśb czy ostrzeżeń.
- To jest reakcja dziecka, które jest w domu królem, a rodzice są tylko sługami. Brak szacunku wobec rodziców narasta z biegiem lat. W niedługim czasie stajemy się dla nastolatka kimś, kto musi przynieść pieniądze do domu, posprzątać, ugotować obiad itp. Zacznie wymagać, a nie prosić, żądać, a nie pytać.
- Wraz z upływem czasu brak szacunku do rodziców objawia się chęcią do jak najszybszego opuszczenia domu i niechęcią do jakichkolwiek spotkań rodzinnych.
Kto jest winny takiemu zachowaniu
- Wiele odezwie się teraz głosów, które będą z uporem maniaka zganiały winę na szkołę, nauczyciela, kolegów z podwórka. Pewnie po części będą mieli rację. Ale żeby oceniać czyjeś złe działanie, należy najpierw spojrzeć na siebie pod tym kątem.
- Źródłem takiego zachowania są rodzice. Dzieje się tak, ponieważ rodzic nie uczy dziecka szacunku do samego siebie oraz innych ludzi. Dziecko rodzi się pełne egoizmu i egocentryzmu, a to z kolei prowadzi do próby stania się najważniejszym członkiem rodziny. Naszą rolą jako rodziców jest wskazanie mu miejsca jakie ma zajmować w domu. My powinniśmy ukierunkowywać je, strofować, mówić i wyjaśniać dlaczego coś wolno, dlaczego nie wolno.
- Jeśli tego w odpowiednim dla niego czasie nie zaczniemy wdrażać, staniemy się kimś kto w jego oczach jest sługą, którego w dodatku można kopnąć, opluć czy wyzwać.
- Z pewnością nie nauczymy je poprzez:
W jaki sposób nie nauczymy dzieci szacunku
- kłótnie i wyjaśnianie sporów pomiędzy małżonkami przy dzieciach,
- złe wypowiadanie się o żonie, mężu czy innej dorosłej osobie do dzieci,
- traktowanie dorosłych w sposób lekceważący.
- One zaś szybko zaczyna naśladować swoich rodziców i nabiera tych samych reakcji.
- Kiedyś zdarzyło mi się przyjąć mandat od policjanta. Moje dziecko od razu mnie zapytało:
- Tatusiu, czy pan policjant miał rację dając ci mandat?
- Oczywiście , że miał rację – odpowiedziałem bez namysłu. - Tatuś źle postąpił jadąc zbyt szybko.
- Kiedy odpowiadamy w ten sposób dziecko uczy się, że policjant ma pewną władzę, którego nie należy lekceważyć ale należy szanować. Ale jeśli rodzic zaczyna przeklinać policjanta w samochodzie, rzuca w jego stronę obelgi, sugeruje że nie miał racji. No i nie dziwmy się, że nasz podopieczny również należytego szacunku policjantowi nie odda.
- Wróćmy do tamtej rozmowy.
- Chwilę później padło drugie pytanie:
- A czy tatusiu boisz się policjanta?
- Boję się tylko wtedy gdy łamię jakiś przepis, ale w innym przypadku nie, przecież on jest naszym przyjacielem – odpowiedziałem mu.
- I oczywiście w ten sposób przedstawiłem dziecku, że policjant nie jest naszym wrogiem lecz osobą, która nam pomaga.
- Innym przykładem jest podsłuchana rozmowa pewnej matki, która przy dziecku rozmawiała z nauczycielką. Nauczycielka wyjaśniała złe zachowanie dziecka na lekcji. Dziecko zaprzeczało temu, mówiąc że tego nie zrobiło. Matka powiedziała na koniec:
- - Ja wierzę swojemu dziecku i na pewno by tego nie zrobiło.
- Dziecko ma tendencję do szybkiego przybierania podobnej postawy i przestaje się bać policjanta, wchodzi na głowę nauczycielowi, czuje się bezkarne wobec innych ludzi. W końcu zaczyna tę samą postawę przybierać wobec rodziców i krąg się zamyka.
- I tu jest całe sedno sprawy. Jeśli dziecko widzi jak się zachowujesz w stosunku do władzy, jak się zachowuje w stosunku do innych, to ono dorastając również będzie lekceważyło policjanta, nie będzie szanowało nauczyciela i innych i nie to jest najgorsze. Idąc w twoje ślady zaczyna lekceważyć i przestanie szanować ciebie. Dlaczego? Bo ty je tego nauczyłeś!!!
- Ponieważ dziecko rodzi się ze złą naturą, chce być w centrum uwagi, pragnie rządzić w domu, chce iść na łatwiznę i zazwyczaj jest leniwe, szybko naśladuje złe nawyki rodziców. Dobre zachowania długo należy wpajać i łatwo je zniszczyć poprzez złe maniery.
- Oto sprawdzone rady jak od małego uczyć dziecko szacunku dla innych. To skutkuje, a efekty są widzialne po krótkim czasie.
Dzieci naśladują rodziców
Jakie działania możemy podjąć
- Nie mów przy dziecku nic złego na męża lub żonę.
- Zawsze wypowiadaj się o nich z szacunkiem, a jeśli zrobią błąd spokojnie wytłumacz na czym on polegał. Uwaga - jeśli ty robisz takie błędy w oczach dziecka będziesz obłudnikiem, więc zastanów się nad krytyką.
- Nie pozwalaj mówić do siebie – NIE. Dziecko nie może negować twoich decyzji i buntować się przeciwko tobie. Nawet jeśli się nie zgadza powinno wykonać twoje polecenie. Przyjdzie czas kiedy możesz dopuścić do dyskusji na jakiś temat.
- Nie pozwalaj mu przerywać twojej rozmowy z inną osobą. Ty powinieneś decydować kiedy w czasie rozmowy jest na to odpowiedni moment.
- Mów każdemu sąsiadowi, znajomemu czy policjantowi „Dzień dobry” i nakaż dziecku robić to samo.
- Zwracaj mu uwagę jeśli robi coś nie tak wtedy kiedy nie ma świadków. Pokaż jemu, że też szanujesz jego uczucia.
- Aby osiągnąć sukces potrzeba konsekwencji w działaniu. Nie możesz jednego razu egzekwować wykonanie zadania, a innym razem ustępować dziecku. Ono musi widzieć w tobie autorytet, który ma stały plan działania, takie samo spojrzenie na sprawy bez względu na to czy się czujesz dobrze czy źle, czy jest ładna pogoda czy pada deszcz. W przeciwnym przypadku będzie wykorzystywało twoje słabości.
- Dziecko musi widzieć twoją wartość na co dzień.
Autorzy zdjęć: http://flickr.com/photos/dariuszk , http://flickr.com/photos/justinbaeder
Grzegorz Gontarczyk, 3 marca 2008
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, to zachęcamy do subskrypcji naszego biuletynu. Po zapisaniu się jako bonus dostaniesz w prezencie krótki, darmowy poradnik pt. "8 sposobów na więcej czasu dla dzieci"

20 października 2008 o godz. 16:04
“Nie pozwalaj mówić do siebie – NIE. Dziecko nie może negować twoich decyzji i buntować się przeciwko tobie. Nawet jeśli się nie zgadza powinno wykonać twoje polecenie. Przyjdzie czas kiedy możesz dopuścić do dyskusji na jakiś temat.”
No fajnie. Moi rodzice byli w tym punkcie tak skuteczni, że oduczyłam sie słowa “nie” w ogóle. Nauczyłam się, że gdy mówię “nie” to jestem złym dzieckiem, bo dobre zawsze słucha mamusi i tatusia. W efekcie, po latach stałam sie pracoholiczką, którą trzeba było leczyć z depresji, osobą bez własnych marzeń, bez własnego zdania, z zaniżoną samooceną. Bo nie umiałam odmówić. Nie poznałam własnej wartości.
Ten wymóg (nr 3)jest bzdurny i krzywdzący. Jak dziecko ma sie nauczyć odmawiać, skoro nakazujecie tępić dziecięce “nie”? Przecież jeśli nie przećwiczy w domu jak to jest, gdy sie odmawia, to skąd będzie miało nagle nabyć tej umiejetności, gdy będzie np. nastolatką na randce? Jeśli w domu nikt nie liczył się z jej “nie” - to skąd miałaby nabyć wiedzy, że ma do niego prawo?
I gdzie tu “szacunek do uczuć dziecka”, skoro nie wolno mu odmawiać?
12 listopada 2008 o godz. 9:09
Co to znaczy ze dziecku niewolno mowic NIE! Ma domtego pelne prawo!Ktos kto to napisal chyba nie czyta nie oglada i nic niewie o otaczajacym nas czesto brutalnym swiecie!
16 listopada 2009 o godz. 12:12
Ale tu raczej chodzi o szacunek do rodzicow a nie o świat.
27 grudnia 2009 o godz. 21:09
A co mają zrobić dzieci których rodzice nie kochają się wzajemnie, bo 1 z rodziców ma w sobie nienawiść, którą przekazuje dzieciom a do tego znęca się nad nimi? Jak mają takie dzieci mieć szacunek do takiego rodzica, który rujnuje im życie?
18 stycznia 2010 o godz. 22:10
Dobre pytanie Joanno. Ale czy zauważyłaś, że ten artykuł skierowany jest do rodziców, a nie do dzieci. I działania skierowane są też do rodziców.
No, chyba że jesteś dzieckiem i chcesz usłyszeć moją opinię skierowaną do dziecka. Jeśli tak, to uważam że prawidłową reakcją dziecka, które żyje w takiej rodzinie jest SZACUNEK, SZACUNEK i jeszcze raz SZACUNEK.
UWAGA: To nie oznacza, że dziecko ma lubić takiego tatusia. Uczuć nie zmieni. Ale może swoim postępowaniem zmienić go.