Jak wyeliminować lęki u dzieci

Dziecko ,autor: flickr.com/photos/hddodLęki są dla dziecka bardzo realne. Pomagamy się ich pozbyć.Pewnego dnia wyobrażenia o potworach lub innych istotach różnie nazywanych przez rodziców, opiekunów lub same dziec i zaczynają być realne w życiu naszych maluchów. Dzieci chcą zasypiać przy włączonej lampce, z rodzicami lub z maskotką w ręce. Czy to jest naturalny etap rozwoju? Dlaczego dzieci boją się ciemności? Czy to wina wybujałej wyobraźni? Na te pytania będziemy chcieli tu odpowiedzieć, a także dać kilka wskazówek całkiem odbiegających od tych, które polecają psycholodzy.

Skąd się biorą lęki

Jest wiele możliwości pochodzenia lęków. Warto je dostrzec, przeanalizować i wyeliminować. Niektóre z nich to:

  • telewizja – niestety, większość bajek nie nadaje się do oglądania przez dzieci. Pod tym względem mnóstwo jest w nich elementów, które wywołują strach u dziecka. Są to między innymi:
    • ukazywanie w nich nocy i święcących w niej oczu,
    • pokazywanie ciemności, po której chodzą głównieczarne charaktery,
    • ukazywanie potworów różnego kalibru z wielkimizębami itd.,
    • pokazywanie, że mają jakąś magiczną moc.
  • gry komputerowe – pełne różnego kalibru potworów,
  • straszenie dziecka przez starsze rodzeństwo, rodziców czy dziadków, szczególnie wtedy gdy chcą sobie podporządkować malucha, ponieważ inne metody nie działają.

Czy wyobraźnia jest wrogiem dziecka

Teoretycy (czytaj: psycholodzy) twierdzą, że największym wrogiem przerażonego dziecka jest jego własna wyobraźnia. Nic bardziej błędnego nie mogli wymyślić. Jeśli wasz malec ma bujną wyobraźnię to jest to powód do radości, symptom jego pomysłowości i oznaka inwencji twórczej. W żaden sposób nie może być ona źródłem lęku. Oczywiście może ona wspomagać go, ale źródłem będą wyżej opisane elementy.
Nieprawdą jest również, że to cecha tego wieku. Im dzieciak jest starszy, tym bardziej ma wybujałą wyobraźnię, a jednak z biegiem czasu przestaje się bać zmyślonych potworów.
To co powoduje, że taki mały szkrab zaczyna się bać ciemności i różnych złudzeń to otoczenie, które sugeruje mu, że takie zjawy, duchy i inne osobniki grasują w ciemności. Dlaczego więc małe dzieci ulegają tym sugestiom? Odpowiedź jest prosta i banalna.

Dzieci mają silną wiarę

Otóż, im dzieci są młodsze, tym bardziej są łatwowierne i gotowe są uwierzyć we wszystko co powie tata, mama, rodzeństwo, ktokolwiek z otoczenia czy bajka w telewizji. Ponieważ od początku nie jest ono skażone kłamstwem , wierzy we wszystko co usłyszy. Z biegiem lat dostrzega ono duże i małe kłamstewka serwowane przez innych i zaczyna coraz bardziej powątpiewać w ich opowieści. Tak się dzieje np. z Mikołajem. Tym samym przestaje się bać potwora, którego nigdy nie widział.
Nie zapomnę do dziś, jak chcąc zachęcić moje dzieci do jedzenia straszyliśmy ich, że w żołądku mieszka straszny robak. Jeśli się go nie nakarmi to wyjdzie z buzi. Oczywiście efekt osiągnęliśmy, ale z perspektywy czasu uważam to za zły pomysł, gdyż w dziecku wydzielamy niezdrowy strach sugerujący, że takie potwory istnieją. Poza tym wcześniej czy później zobaczą, że kłamaliśmy i zaufanie do nas pryska jak bańka mydlana.

Warto naprawiać nasze błędy

Podobną sytuację mieliśmy z naszym dwuletnim synem. Jego starsze rodzeństwo straszyło go mieszkającym w ciemności Huhu. Początkowo śmialiśmy się z tego z żoną. Później jednak zauważyliśmy, że nie chce pójść sam do ciemnej kuchni wyrzucić śmiecia, do ciemnego korytarza po kapcie czy salonu po kubek z piciem. To był dla nas alarm, aby zmienić swoje postępowanie w tej kwestii. Ostry zakaz straszenia dziecka po miesiącu poskutkował pozytywnym rezultatem. Przestał wspominać „potwora Huhu” i bez problemu chodzić po całym mieszkaniu bez względu na to czy jest jasno czy ciemno.
Problemy z nieposłuszeństwem naszych maluchów wynikają z naszych zaniedbań co do dyscypliny. Wielokrotnie rodzice próbują je nadgonić właśnie poprzez okłamywanie i straszenie jakimiś istotami. Efekt możemy osiągnąć, ale… Po pierwsze będzie widoczny tylko w domu, w ciemności lub w określonych warunkach ( np. gdy sąsiad kuje za ścianą ). Natomiast gdy jest jasno lub jesteśmy u znajomych dziecko szaleje. Po drugie mamy efekt uboczny w postaci wystraszonych dzieci przy pójściu spać lub podczas snów. Dlatego nasza wygrana może kosztować zbyt wiele.

Niemądre rady psychologa

To, co wyczytałem w jednym z artykułów napisanych przez panią psycholog zmroziły mi krew w żyłach. Jej rady są tak niedorzeczne i prowadzące do jeszcze większego lęku u dziecka, że aż trudno uwierzyć, że ktoś taki prowadzi w dodatku prywatną praktykę. Gorsze jest to, że ludzie z wielkim zaufaniem podchodzą do takich metod i nie dziwiłbym się gdyby ich dzieci popadały w jeszcze gorszy stan. Przytoczę jedną z rad jakimi raczy swych pacjentów:
„…Wymyślcie wieczorny rytuał „na odstraszanie potworów”: nasmaruj dziecku buzię odrobiną kremu dla dzieci i wyjaśnij, że potwory nie znoszą jego zapachu, zaparz „magiczną herbatkę” do picia przed snem, zajrzyj do szafy i głośno „wygoń” stamtąd potwora, namów dziecko, by wyobraził sobie „superbohatera”, który obroni je przed wyobrażonymi pająkami spod łóżka…”
Przecież to nic innego jak upewnianie malucha, że potwory nocne istnieją, tyle że nie znoszą zapachu i upewnianie, że jednak siedzą w szafie czy pod łóżkiem. Może dziecko jest naiwne, ale nie takie głupie jak pani psycholog myśli. Chwilę później ono może pomyśleć:
„..może potwór przyjdzie z zatkanym nosem, może potwór poczeka aż przestanę pachnieć, a jak nie usłuchał mamy i siedzi nadal…”
Żaden rytuał, przytulanka, wymyślony superbohater czy siedzenie z dzieckiem przy dobranockach nie jest w stanie pomóc dziecku, któremu się wmawia, że potwory istnieją, tylko trzeba je wygonić na noc. To jest tak jakbyśmy codziennie połykali tabletki na ból zęba, zamiast go wyrwać.

A co w zamian

Przede wszystkim należy zbadać, co jest źródłem lęku. Kiedy już wiemy co może być tego przyczyną trzeba wyeliminować wszystkie elementy pobudzające lęk. Oto kilka rad, co należy zrobić.

  1. Wyeliminować oglądanie przez dziecko telewizji – programy, filmy czy nawet reklamy zawierają elementy wywoływania strachu.
  2. Przeglądać bajki wcześniej i puszczać dziecku w komputerze, na video, lub na odtwarzaczu DVD,
  3. Zakazanie dziecku korzystania z komputera, gdzie ma dostęp do różnego rodzaju elementów lęku, postaci, mroku czy nieprzyjemnej muzyki,
  4. Nie egzekwować dyscypliny poprzez jakiekolwiek straszenie ( wiem, że niektórzy potrafią straszyć dzieci doktorem, a później dziwią się, że dziecko nie chce iść do przychodni i krzyczy na jego widok ) – są metody bez ubocznych efektów,
  5. Nie przywoływać osób, które nie istnieją (np. Mikołaja).

Grzegorz Gontarczyk, 31 stycznia 2008

Kategorie: Artykuły, wychowanie |

Podobne artykuły



18 komentarzy

  1. Jak wyeliminować lęki u dzieci | Dzieci i rodzice - Blog napisał(a):

    […] najnowszym artykule staramy się pomóc Wam w pozbyciu się lęków u Waszych dzieci. Towarzyszą im one bardzo […]

  2. barbetka1 napisał(a):

    Mimo, iż wierzę w dobre intencje autora, to uważam, że treść tego artykułu może być niebezpieczna dla osób czytających bezkrytycznie.
    Można pewnie spotakć bardziej i mniej kompetentnych psychologów. Ale…
    Lęk jest wpisany w kondycję ludzką i istniał także przed wynalezieniem TV i komputerów…
    Poza tym autor zakłada, że dziecko myśli w taki sam sposób, jak dorosły i tak postrzega świat, stąd zapewne zaleca racjonalne tłumaczenie z poziomu dorosłego i odżegnuje sie od wykorzystywania “szkodliwych” postaci fantastycznych… ??????!!!!!!!!!
    Czy izolacja od źródel lęku wystarczy, by on się nie pojawiał?! A co, jesli dziecko podrośnie i stracimy pełną kontrolę nad tym co slyszy i widzi? Wtedy dopiero się przestraszy!!!
    …………….

  3. magda napisał(a):

    Moja corka ma 6 lat i chodzi do szkoly.Od pewnego czasu kolezanki strasza sie duchami nawzajem.Niestety corka panicznie boi sie spac sama a gdy juz zasnie to budzi sie w nocy i placze ze chce spac z nami.Probowalam wszystkiego ,nic nie skutkuje,jestem bezsilna i trace sily.Boje sie ze moze wpasc w jakos fobie.co mam robic? pomozcie…..

  4. saha napisał(a):

    O rany….Autor upraszcza i spłyca temat do bólu…. Jasne, wyrzućmy telewizor i odizolujmy dziecko od rodzeństwa oraz dziadków. Dajcie spokój…
    Nie o to chodzi, aby ograniczyć ilość bodźców, osób i mediów oddziałujących na dziecko. Rzecz w tym, aby dziecko zrozumieć, pokazać i tłumaczyć mu świat w mądry i pozytywny sposób.
    Dla mnie komputer np jest ważnym narzędziem komunikacji oraz nieocenionym źródłem informacji. I nie wyobrażam sobie, aby moje dziecko w przyszłości go nie poznało. Nie widzę też niczego złego w krótkim oglądaniu telewizji, to jednak “okno na świat”. A moja mała nie tylko nie boi się bajkowych potworów, ale je naśladuje rycząc przy tym ….ze śmiechu. Ma za to inne lęki i naprawdę nie wiązałabym ich z żadnych obecnym w domu monitorem.
    Szereg lęków ma charakter typowy dla danego okresu rozwoju, np lęk separacyjny niemowląt i małych dzieci itp. One przychodzą i odchodzą. Nasilenie lęków ponad normę często świadczy o niewłaściwych relacjach dziecka z rodzicami lub/i pomiędzy samymi rodzicami. Nierzadko jest też reminiscencją przykrego zdarzenia, które umknęlo naszej szczegolnej uwadze, a w dziecku pozostawiło silne negatywne wspomnienie. Wyłączenie telewizora rzecz jasna takich problemów nijak nie rozwiąże. Zacznijmy szukać od siebie, uważniej przyglądajmy się dziecięcemu światu, a dopiero potem ewentualnie zwalajmy winę na stację “MINI MINI”.

  5. grzegorz napisał(a):

    Oczywiście, że lęk towarzyszy człowiekowi do końca życia – choćby spodziewanie się śmierci. Ale jak wspomniałem w artykule, z biegiem czasu dzieci przestają się bać potworów itp. ponieważ widzą, że otaczający nas ludzie tylko żartowali lub kłamali, np. dla utrzymania dyscypliny, ale nie tylko. Nie widzę również w moim artykule żadnej krytyki dotyczącej samego lęku. Lęk spełnia w życiu człowieka, nawet dziecka pozytywną rolę. Dobrze jest kiedy człowiek boi się (czuje respekt) szybkiej jazdy samochodem, stróżów prawa czy Urzędu Skarbowego. Dobrze jest również jeśli dziecko boi się czując respekt przed ogniem, burzą czy nawet rodzicem. Problem opisywany w artykule dotyczy efektów zastraszania dzieci. Czyli nie ma nic złego w bojaźni przed rodzicami dopóki dziecko nie przestaje przychodzić do nas jak np. do przyjaciela. Nie ma nic złego w oglądaniu telewizji dopóki bajki nie powodują koszmarów nocnych czy niechęci zasypiania samemu w łóżku.

    Gdzie w artykule widzisz, że podchodzę do tematu z poziomu dorosłego ??? Z doświadczenia wiem, że dorośli wcale nie boją się potworów z bajek itp., a oglądanie horrorów tylko na krótko pozostaje w pamięci i na krótko przywołuje lęk. Natomiast dzieci, które nagle reagują dziwnym zachowaniem, na długo pozostają nastawione negatywnie.

    Może każda izolacja od źródeł lęku nie wystarczy, ale powinniśmy zrobić wszystko co w naszej mocy, aby pomóc dziecku, a nie zaszkodzić, a kiedy podrośnie będzie odporne na baje zasłyszane od wujów czy ciotek, a wiedząc to, prędzej się roześmieje niż przestraszy.

  6. grzegorz napisał(a):

    Niestety na problem twój z córeczką jest tylko dwie rady. Pierwsza to jest przeniesienie dziecka do innej szkoły. Ale to może przynieść niewymierny skutek. Może przestać się bać, może mieć inne koleżanki, ale jeśli jest bardzo podatna na głupie żarty, to może się pojawić coś zupełnie innego. Jest to rada mało skuteczna, ale realna do wykonania przez ciebie.

    Druga rada jest bardzo skuteczna – Edukacja domowa – czyli spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą. Niestety mało rodziców jest na tyle odważnych by zrobić taki krok, a w niektórych przypadkach jest to krok niemożliwy ze względu na tryb pracy lub inne okoliczności.

    Oczywiście pozostaje jeszcze rozmowa z dzieckiem, ale jakie będziesz miała efekty w starciu z dziećmi, które straszą twoją córkę i mają na to 5-6 godzin w szkole. Ile ty możesz poświęcić czasu codziennie, żeby z nią rozmawiać?

  7. grzegorz napisał(a):

    Do Sahy
    Albo ja spłycam temat, albo ty nie potrafisz spojrzeć w ten artykuł głęboko. Przychylam się do tej drugiej opcji.

    Gdzie napisałem, że należy wyrzucić telewizor ?
    Gdzie napisałem, że należy dziecko odizolować od rodzeństwa i dziadków ?
    Czemu uczepiłaś się tylko tego telewizora, z nie widzisz innych wypisanych możliwości, podkreślam możliwości pochodzenia lęków?
    Gdzie napisałem, że sam komputer to coś złego?
    Jaką niewłaściwą relację między tobą a małą masz na myśli pisząc: „Ma za to inne lęki…”?

    Jeśli chcesz robić doświadczenia pokazując i tłumacząc dziecku świat to rób to na swojej małej, proszę cię bardzo. Tylko nie zapomnij potem szukać problemu na początek od siebie, jak to radzisz. I coś ty się tak uwzięła na ten telewizor i stację MINI-MINI. Dajcie spokój…

  8. hanka napisał(a):

    Proszę o radę, sama nie wiem co robić. Ręce opadają….moja 3 letnia córka panicznie boi się lalek a już za kilka dni idzie do przedszkola i spotkanie z tymi ,,potworami” jest nieuniknione, no przecież przedszkolanka nie schowa lalek tylko dlatego że moja mała boi się tych zabawek. Dodam,że przestraszyła sie ich dostajac w prezencie lalke mowiaca i to był poczatek.Prosze o rade moze ktoś mial podobny problem, może czas pojść do psychologa?Rozmowy i tłumaczenie nic nie daja….

  9. grzegorz napisał(a):

    Witaj Hanko

    Wizyta u psychologa niewiele chyba ci się przyda. Nie wiem jaką radę by ci dał, ale szkoda moim zdaniem twojego czasu.

    Wydaje mi się, że nie jest to duży problem, tylko trzeba wiedzieć co zrobić. Moja rada jest taka. Po pierwsze schowaj wszystkie lalki gdzieś na strychu lub w inne miejsce gdzie będzie ich widziała. W przedszkolu poproś panią, żeby schowała ewentualnie mówiące lalki. Wydaje mi się, że takich mają niewiele. A dalej zaobserwuj co się będzie działo. Być może w śród innych dzieci, widząc że się nie boją przyzwyczai się do ich widoku. Poproś panie przedszkolanki żeby zwróciły na nią uwagę jak reaguje. Jeśli nadal będzie się to powtarzało w przedszkolu to oddaj dziecko do przedszkola np. za pół roku czy za rok, jeśli jest taka możliwość.

    Prawdopodobnie jeśli nie będzie widziała lalek przez jakiś czas (np. pół roku czy rok) odzwyczai się od strachu jaki nią szarpał i zapomni o nich. Po tym czasie przynieś jedną z nich i zobaczysz, że prawdopodobnie strach minął. Wtedy oczywiście możesz przynieś resztę. A tą mówiącą sprzedaj na Allegro :)

    Ja miałem podobne sytuacje z dziećmi. Jak czegoś się bały odizolowałem je na jakiś czas od tego źródła i po czasie okazywało się, że nie było z tym problemu.

    Napisz co zrobiłaś i czy jakiś skutek przyniosły te lub może inne metody.

    Pozdrawiam

  10. dodo6 napisał(a):

    Moja 6-letnia córeczka jest dzieckiem z implantowaną zastawką komorowo-otrzewnową. Rozwija się dobrze, jest dzieckiem bardzo pogodnym, kontaktowym, szybko wchodzącym w prawidłowe relacje zarówno z rówieśnikami jak i z osobami dorosłymi. Obecnie chodzi do przedszkola do 6-latków. Problem nasz polega na tym, że córka panicznie przeżywa czas przed zajęciami dodatkowymi takimi jak np. j. angielski czy religia. W tym czasie bardzo się denerwuje, wymiotuje, bardzo często sika itp. W ubiegłym roku zrezygnowałam z tych zajęć (wydawało mi się, ze to dla jej dobra) Teraz moje dziecko chce chodzić na te zajęcia, a na moje pytania dlaczego tak się denerwuje odpowiada mi, że nie wie, że chce przestać, ale to jej się tak samo dzieje. Od ponad roku korzystamy z porad psychologa i psychiatry dziecięcego. Bardzo proszę kogoś kto może spotkał się z takim lub podobnym problemem lub wie co powinnam zrobić o jakąś radę.

  11. grzegorz napisał(a):

    Hmmm. Myślę, że rozwiązanie jest prostsze niż myślisz. Przede wszystkim nie raz już udowadnialiśmy w artykułach, że wizyty u psychologów niewiele dają. Nasze wizyty tylko nabijają im kieszeń, przy czym ludzie swą bezradnością (a raczej szukaniem dziury w całym) sugerują im, że są bardzo potrzebni, a wręcz niezastąpieni.

    Po pierwsze na takie sprawy nie ma lekarstwa, tabletki lub syropu, że się zażyje i już po problemie. Po drugie w takich przypadkach jest tylko jedno rozwiązanie, na które jak czytałem wpadliście rok temu. Tzn. przez rok nie dawaliście dziecka na te dodatkowe zajęcia. I tak trzymać. Jeżeli sytuacja przez ten rok się nie poprawiła odłóżcie te zajęcia na rok kolejny. To nie są zajęcie chyba przymusowe więc nie musi tam uczęszczać. Języka angielskiego jeszcze zdąży się nauczyć, a i z religią też nie powinno być problemu.

    Po trzecie dzieci są różne i na przymus nie zmienimy ich niektórych reakcji. Możemy zmusić ich do posłuszeństwa, sprzątania po sobie, czy zjedzenia wszystkiego z talerza, ale do odruchów duchowych niestety nie.

    Więc nie ma co się przejmować. Pozostawcie te zajęcia, nic o nich nie wspominajcie dziecku przez ten rok i zobaczycie, że w przyszłym roku wszystko się zmieni diametralnie. Z czasem wasza córeczka będzie coraz bardziej dojrzalsza i uspokoi się. Najlepiej jak najszybciej o zajęciach zapomnijcie, a do tematu powróćcie za rok.

    P.S. No i dajcie znać jak poszło.

  12. dodo6 napisał(a):

    Dziękuję Grzegorzowi za radę i wydaje mi się, że na dzień dzisiejszy innego rozwiązania nie ma. Próbowałam już chyba wszystkiego ze szczególnym zwróceniem uwagi na bardzo ciekawe nagrody (oczywiście niematerialne)tzn. wyjazdy w ciekawe miejsca, które Mała uwielbia, ciekawe spędzanie wolnego czasu itp. wszystko na nic. Więc próbuję teraz rezygnować z tych zajęć. Reakcje, które pojawiają się rano (Mała doskonale zna dni tygodnia i wie co i kiedy) mijają, gdy powiem jej, że dziś nie będzie np. na religii. Pracuję w tym samym przedszkolu i mam możliwość ją zabrać na czas tych zajęć. Wiem na pewno, ze nie jest to związane z moją osobą bo Mała bardzo chętnie zostaje z różnymi osobami.
    Chcę jeszcze odnieść się do problemu Hanki, ponieważ ja to już “przerabiałam” z moją Córcią gdy miała 3 latka. Mówiąca lalka wywołała tak silny lęk, że moje dziecko nie wchodziło nawet do pokoju w którym ta lalka była może przez pięć minut. Ja lalkę schowałam i powiedziałam, że oddałam ją dziewczynce, która się chciała nią opiekować. Może miesiąc trwało zanim Mała zaczęła sama wchodzić do tego pokoju. Zrobiłam dokładnie tak jak napisał Grzegorz. Czas w jakiś sposób lęk zminimalizował, jednak niechęć do lalek została do dziś. Mała ma 6 lat lalkami właściwie nigdy się nie bawiła, ale przecież są misie. W przedszkolu są lalki, ale bawią się nimi inne dzieci Ona na nie nie zwraca nawet uwagi, a przed swoimi uroczystościami (np. urodziny) informuje swoich gości, że Ona za lalkami nie przepada.

  13. Hanka napisał(a):

    Witajcie! Dziękuje serdecznie za wszystkie pomysły i wsparcie. Opowiem jak było…
    W przedszkolu katastrofa, ogromny lęk, krzyk i płacz gdy tylko zobaczyła jak dzieciaki bawią się lalkami. Pani lalki nie schowała nawet na jakiś czas aby zminimalizować szok przedszkolny. Wzięłam sprawy w swoje ręce, bo nie mogłam przeżyć, że nie ma mnie przy małej gdy przeżywa stres związany z lalkami. Pewnego dnia wniosłam lalki do pokoju…płacz i wrzask…serce mi pękało, ale lepiej że przeżywała to wśród bliskich. Później z moim mężem potykaliśmy się o lalki leżące na podłodze tak dla żartów…zaczęło działać. Później woziłam pół dnia lalki w wózku…mała zaczęła mi pomagać na koniec dnia z wielkimi oporami (sama ja nie ingerowałam)ale nic na siłe dotknęła lalki i to był przełom.Mała sama zaczęła dotykać, bawić się i wykrzyczała ,,Już się tego nie boje mamo, wygrałam”, myśle sobie, że wygrała sama z własnym lękiem. Tuż przed snem wyjeliśmy z brzucha lalki ,,mówiące” urządzenie i mała sama wrzuciła je do pieca…mówiąc ,,Już nie będziesz mówić do mojej mamy, mamo!!!”I tu nasze zdziwienie bo to, była zazdrość o lalkę, mała bała się konkurencji…Dziś bawi się lalkami -tymi które milczą. pokochała przedszkole i dziękuje Bogu,że zaufałam sobie samej i poszłam za głosem intuicji. Myślę sobie,że nie można ukrywać, chronić tylko trzeba walczyć z tymi ,,potworami ” naszych dzieci. A tak naprawdę to chyba zależy wszystko od tego co w nas i w naszych maluchach siedzi, ile dzieci , tyle rozwiązań. Próbować trzeba. Dziękuje i życzę wszstkim rodzicom szczęśliwych zakończeń.

  14. grzegorz napisał(a):

    Witaj Hanko.
    Cieszę się, że znalazłaś jeszcze jedno rozwiązanie na lęki w tym przypadku spowodowane zabawkami. Szczerze powiedziawszy jestem ZA, ale tak drastycznych metod nie przedstawiamy w artykułach, gdyż wiele osób podniosło by wielki lament nad takimi metodami. Ale popieramy wszelkie metody skuteczne i nie wprawiające dzieci w jeszcze gorszy stan.
    Pozdrawiam i życzę kolejnych sukcesów w dziedzinie wychowania swej pociechy.

  15. Monika napisał(a):

    Witajcie! Mój 9-letni syn miesiąc temu wraz z kuzynką obejrzeli film o kosmitach,i tak od dwóch tygodni trwa nasza gehenna,syn nie może zasnąć,twierdzi że jak zasypia kosmici przylatują i go porywają.Na początku nie zwracaliśmy uwagi z mężem na to,pozwalaliśmy zasypiać mu z nami ale to nic nie dało.Teraz zaczynam martwić się bardziej syn chodzi cały czas zamyślony,stracił apetyt i nawet nie chce oglądać telewizji,może ktoś przeżył coś podobnego i ma jakiś sposób na zażegnanie tego lęku.
    Pozdrawiam

  16. jasama napisał(a):

    Tez to przezyłam w wieku 8 lat. Oglądnęłam film o ufo, potem zobaczyłam kulisty piorun i miałam sen z głowy na długi czas. Gdy zblizał się wieczór było mi niedobrze, rano nie mogłam wstać bo przez pół nocy płakałam i chodziłam po domu. Dobrze, że rodzice nie wyrzucali mnie ze swojego pokoju jak przyszłam bo chyba zapadłabym na jakąś chorobę z braku snu. Rozmawiałam o tym z tatą, bardzo mi pomógł (choć lubował się w temacie ufo i nigdy się z tym nie krył, więc miał trudne zadanie). Wiesz co mi pomogło? obejrzenie tego filmu jeszcze raz z tatą. Tata wyśmiewał poszczególne sceny, udawał (teraz to wiem), że tam kamery kawałek widać, a ten aktor grał w komedii o gadającym koniu i nawet tu jest śmieszny itd.
    Banalne co powiem, ale dużo rozmów, nawet gdy wyaje się, ze nic nie wnoszą pozwalają odczuć dziecku, że nie jest z tym samo, a to bardzo dużo.

  17. jasama napisał(a):

    …a dlaczego tu trafiłam… moja 2,5 letnia córeczka z dnia na dzień zaczęła panicznie bać się spać. Trwa to już ponad 2 tygodnie. Zasypia na rękach, nawet nie można się z nią położyć (na kanapkę), broni się, zrywa nią po zaśnięciu. Usypianie trwa nieraz 4 godziny - mała zasypia na chwilę, zryw, oczy otwarte, naprężenie ciała i płacz. Budzi się w nocy też płaczem, mówi że już jest dzień Ledwo żywa, w dzień nieprzytomna, zasypia gdzie popadnie (ale zawsze na rękach). Jak można być przytomnym śpiąc kilka godzin na dobę w tym wieku? Wcześniej zasypiała ładnie w łóżeczku po czytaniu, ktoś musiał tylko obok być (mama lub tata). Wiem, że bez obrazu całej sytuacji trudno coć doradzić po takim wycinku, dodam tylko, że córa nie miała specjalnie nowych szokujących przeżyć, ogląda tylko swoje bajeczki, sytuacja w domu w normie.

  18. Grzegorz napisał(a):

    Witaj Jasarna.
    Oczywiście, że bez obrazu całej sytuacji ciężko coś powiedzieć. Ale może pomoże ci moje doświadczenie z moim 1,5 rocznym maluchem, które ostatnio przeżyłem.
    Mianowicie, nasz maluch również bez usypiania na rękach nie mógł zasnąć. Czasem trwało te ze 3 godziny, a przy tym ciągle płakał i marudził. Kiedy w końcu usnął kładliśmy go do łóżeczka, ale po około dwóch godzinach budził się z płaczem. Trwało to kilkanaście minut, aż w końcu żona brała go do naszego łóżka i tak już do rana, a czasami nawet jeszcze z nami mazał się i wiercił. Nie zaobserwowaliśmy przy tym żadnych naprężeń ciała, ale mieliśmy niezłą udrękę.

    Zmiana nastąpiła, gdy żona wyjechała na 10 dni do swojej mamy, która zachorowała. Ponieważ cały dzień musiałem siedzieć w domu i opiekować się czwórką dzieci, wprowadziłem swoje metody. Po pierwsze wstawał razem z nami około 7.00. W ciągu dnia nie było usypiania na siłę, ale zawsze około 13.00 zasypiał albo na kolanach, albo pijąc herbatkę. Robił to bez specjalnego zasypiania, bo wstawał rano z nami. Spał do woli, aż się obudził. Potem przez cały dzień była zabawa z innymi dziećmi, obiad, zabawa ze mną, przy czym tak żeby go porządnie zmęczyć (tzn. dużo ruchu). Na wieczór zawsze oglądaliśmy bajkę, którą włączałem około 21.00. Wtedy brałem go znów na kolana i tak podczas oglądania z nami i przegryzania paluszkami, chipsami, popcornem czy picia mleka usypiał. I co się okazało? Tylko w pierwszą noc obudził się w nocy, ale przez kolejnych dziewięć spał przez całą noc.

    Po przyjeździe żony wdrożyliśmy tą metodę w życie i teraz mamy całą noc dla siebie ;)

    Może i ty wprowadź więcej zabaw ruchowych i nie dopuszczaj do “podsypiania” dzieciaka w ciągu dnia. Ciekawy jestem efektów.

    Pozdrawiam

Zapraszamy do komentowania

Uwaga: Komentarze są moderowane, dlatego mogą pojawiać się z opóźnieniem.