Moje dziecko nie chce się uczyć

Edukacja to bardzo ważny etap w życiu każdego człowieka. Ideałem jest dobre wykształcenie, a żeby go zdobyć trzeba się uczyć. Co robić gdy dziecku brak chęci do nauki?

Mądry rodzic powinien zająć się edukacją swojego dziecka na poważnie. Tym bardziej, że współczesna szkoła uczy w większości zupełnie niepotrzebnych rzeczy.

Powodów, dla których dziecko nie chce się uczyć może być cała masa, przy czym przez naukę rozumiem tutaj naukę szkolną i odrabianie lekcji w domu. Nie jest moim celem doszukiwanie się dlaczego dzieci nie chcą się uczyć, bo wiadomo, że prawie zawsze dotrzemy do lenistwa.

Przymus jako metoda nauczania

ebookPrzymus jest chyba najbardziej podstawową i najprostszą metodą na uczenie dzieci. Do tego też najskuteczniejszą. Co “nowocześniejsi” rodzice być może tutaj ze mną się nie zgodzą, ale jest to metoda sprawdzona i stara jak świat. Przymus towarzyszy każdej władzy, a władza jest jednym z elementów rodzicielstwa. Przymus pozwala też na ograniczenie lenistwa dziecka, ale też naszego, ponieważ jako rodzice powinniśmy uczestniczyć aktywnie w nauczaniu dziecka.

Systematyczność

O tym jak ważna w nauce jest systematyczność wie każdy, kto kiedykolwiek czegokolwiek się uczył. Znany jest nam “syndrom studenta”, który odkłada wszystko na ostatnią chwilę. Ostatnia noc przed egzaminem wystarcza do zaliczenia wymaganej partii materiału. Niestety za parę dni z tej wiedzy nic właściwie w głowie nie zostaje.
Wiedza, żeby mogła być wykorzystana, musi być podawana w małych, zrozumiałych porcjach. Temu z pomocą przychodzi właśnie systematyczność. Codzienne wykładanie, tłumaczenie i przypominanie materiału może pomóc dziecku w skutecznym opanowaniu wiedzy.
Co robić, gdy dziecko nie ma tyle sprytu i zdolności do nauki?
Przede wszystkim nie stawiać mu zbyt wygórowanych wymagań. Często słyszę rodziców mówiącym dzieciom, że muszą mieć same piątki, czy szóstki. Celująca ocena nie będzie miała potem w życiu żadnej wartości. Będzie służyć do chlubienia się osiągnięciami szkolnymi przy każdej okazji. Co więcej, najlepsze oceny nigdy nie mają przełożenia na nasze dochody.

Nie katujmy dzieci wiedzą książkową

Polski system oświatowy wywodzi się w prostej linii z epoki socjalizmu i takim jest nadal. System ten m. in. zakłada, że wszyscy ludzie są tacy sami, mieszkają w takich samych domach (lub blokach z wielkiej płyty) oraz posiadają mniej więcej taką samą wiedzę. Nieliczne jednostki wybijające się zostają naukowcami. Wszyscy obywatele wiedzą dużo i tak naprawdę niewiele.
Konsekwencją tego jest “program”, który jest realizowany w szkołach. Nie jest on w najmniejszym nawet stopniu dostosowany do indywidualnych zdolności i predyspozycji kształconych dzieci. Dlatego też są one uczone w większości niepotrzebnych rzeczy.
Osobiście uważam, że w obliczu takiego stanu rzeczy nie warto zupełnie ładować dzieciom do głowy zbędnej i suchej wiedzy. Proponuję podejść do tego po najmniejszej linii oporu. Doprowadzić do tego, żeby dziecko miało wiedzę “na państwowe trzy” lub bardziej ambitnie “na cztery” i to wszystko.

Rozpoznać talenty i skupić się na najważniejszym

Uważny i kochający rodzic zna bardzo dobrze swoje dziecko. Potrafi rozpoznać zdolności jakie jego dziecko posiada. Jednak większość rodziców tłumi w sobie obserwacje. Poniekąd jest to wynik socjalistycznej edukacji, którą większość z nas przeszła.
Nie oszukujmy się. Państwowa szkoła może nie rozpoznać geniusza w naszym dziecku. Nawet jeśli tak jest, to ma małe szanse na pomoc w rozwijaniu swojego talentu. Nikt obcy nie pomoże mu tak jak ty.
Np. wiesz, że dziecko ma dar do matematyki. Wtedy możesz zorganizować mu dodatkowe zajęcie w domu, ale w taki sposób, żeby praktycznie pokazywać zastosowania matematyki. To samo dotyczy innych przedmiotów szkolnych, ale nie tylko. Często zdarza się, że dziecko ma jakiś dar, który wymyka się z szablonu szkolnej edukacji. Tak jest np. w przypadku zdolności plastycznych, które również niekształcone przygasają.

Nie znam się na tym, więc jak mogę pomóc dziecku

Nie wszyscy muszą znać się na wszystkim. To jest “możliwe” tylko w socjaliźmie. Jeśli wydaje ci się, że nie umiesz sam(a) na tyle dobrze, że nie będziesz w stanie nauczyć dziecka- nie martw się tym. Jeśli będziesz siedział(a) z dzieckiem przy lekcjach, to samemu(ej) nauczysz się potrzebnej wiedzy przy tej właśnie okazji. Jestem pewien, że możesz spokojnie opanować materiał z zakresu podstawówki i gimnazjum.

Najcenniejsza jest praktyczna wiedza

Tak naprawdę nikt z nas nie wie kim w przyszłości będzie jego dziecko. Nie wiemy też czy wykorzysta wiedzę, którą im przekażemy. Tym bardziej nie wiemy, czy wykorzysta kiedykolwiek wiedzę szkolną. Dlatego uważam, że warto skupić się na rozwijaniu indywidualnych zdolności dziecka bardziej, niż na ładowaniu w niego suchej wiedzy akademickiej. W rozwoju takich zdolności mogą pomóc zajęcia praktyczne, których powinno być jak najwięcej.

Jerzy Łach, 22 lutego 2008

Kategorie: Artykuły, wychowanie |

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, to zachęcamy do subskrypcji naszego biuletynu. Po zapisaniu się jako bonus dostaniesz w prezencie krótki, darmowy poradnik pt. "8 sposobów na więcej czasu dla dzieci"

Imie:
Email:
Przepisz kod:

Podobne artykuły



44 komentarzy

  1. Asia napisał(a):

    Witajcie, szukam “czegoś” czym mogłabym zmotywować moje dziecko do nauki, zaniedbałam je w pierwszych latach “podstawówki” i teraz zbieram tego owoce, nie pomaga tłumaczenie,rozmowy itd… musze zajrzeć w każdy zeszyt żeby być pewna że lekcje odrobione, syn ma 13 lat i najlepiej wogóle nie chodziłby do szkoły, nie wagaruje,ale zupełnie nie uczy się,pomóżcie!

  2. edyta napisał(a):

    wydaje mi się że próbowałam wszystkiego!ani kij ani marchewka nie działają na mojego syna,czasami czuję się tak bezradna,że tylko płakać!mamy za sobą wizyty w poradni,prywatne wizyty u psychologa z biofeedbackiem włącznie.mój syn ma 14 lat,nie wagaruje,nie pali,nie pije,inteligentny i nie sprawiający problemów wychowawczych chłopiec.jest listopad a on ma 24 jedynki!aż strach pomyśleć o półroczu!nad książkami siedzi,twierdzi,że się uczy,a efektów żadnych.przeważnie mówi,że nic nie jest zadane,no a jak to sprawdzić?do kolegów mam dzwonić?

  3. Asia napisał(a):

    no właśnie, wraca ze szkoły i zapomina o jej istnieniu: nic nie zadane,nic nie robili,żadnych informacji, żadnych ogłoszeń, dzieci jeżdżą do kina,mój syn nie,bo podejrzewam,zapomniał zapłacić na bilet, symboliczną składkę na Dzień Nauczyciela też zapomniał zapłacić, przychodzi do domu i wyłacza program o szkole, jeśli w czymś uczestniczy to tylko dlatego że ja się o czymś dowiem przez przypadek,a przecież bardzo lub czytać- do biblioteki nie pójdzie /nie wiem dlaczego/,bardzo ładnie recytuje /nie bierze udziału w akademiach i nie znam powodu - mówi, że mu się nie chce/ i wiele innych dziwnych jego zachowań, czy to jest jakiegoś rodzaju bunt? tylko przeciwko czemu?

  4. dzieciak napisał(a):

    mam te same problemy, syn tez sie nie uczy, obecnie ma 18 jedybek, z 3 przedmiotow bedzie zagrozony, mial poprawic jedynki w pazdzierniku, fakt poprawil ale zalapal kolejnych 10!!!
    zawsze ta sama gadka, uczylem sie, nic nie jest zadane, nic nie robilismy, itd.
    myslalem o szkole z internatem dla niego, moze to by pomoglo

  5. ach napisał(a):

    nienawidzę szkoły, i na pewno nie z powodu lenistwa :( mam tysiąc innych powodów! najchętniej rzuciłbym to wszystko, ale nie jest to niestety takie proste :/ zresztą, po co mi to wszystko, skoro 80% rzeczy, których uczą mnie w szkole nie przyda mi się w przyszłości? wiedza nie uczy jak żyć :S

  6. Lol napisał(a):

    Bo lekcje sa denne i nauczyciele nie umią ich prowadzic lekcja powinna byc ciekawa a nie pani wejdzie i gada przez 30 minut to nikt jej nie słucha obecnie sama mam problem z polskim ale staram sie poprawic ale nie wiem jak??

  7. Asia napisał(a):

    Witajcie,przeorganizowałam dla syna cały dom na jeden miesiąc,zeby mu pomóc w szkole poprawić jedynki,żeby mu pomóc nadrobić zaległości,żeby pokazać jak należy pracować przy lekcjach w domu,pracowałam z nim razem,prosiłam,tłumaczyłam,rozmawiałam,karałam,zakazywałam,nakazywałam,wyjaśniałam,byłam cierpliwa i nie,on się buntował…pomogło…teraz będę konsekwentnie wymagać,sprawdzać,kontrolować w szkole i w domu,dużą pomocą są panie w szkole,które wierzą w mego syna tak jak ja,że ten dziwny bunt szybko minie, jedynki powoli poprawia,wiem,że to jeszcze długa droga i na półrocze wypadnie kiepsko,ale najważniejsze to szybko zareagować i szukać powodu takiego zachowania,wszyscy wiemy,że program szkolny jest przeładowany,ale nie zwalnia to dzieci od edukacji,jeśli mogę komuś pomóc swoim doświadczeniem to po pierwsze: komputer w domu powinien służyć przede wszystkim do edukacji a po drugie rozmawiajcie z dziećmi o zajęciach szkolnych,że to czego nauczą sie na fizyce i na chemi to spotykamy w życiu codziennym,ja zaczęłam z synem robić w domu doświadczenia i mówię Wam, zainteresował się, życzę powodzenia

  8. dzieciak..xD napisał(a):

    Szkola jest nudna niezaciekawia ucznia.Nauczyciele muszą
    byc z powołania, a nie przypadkowi którzy oceniają ucznia
    według grzeczności.Są metody zachęcania ucznia do nauki ale musi to zrobic już nauczyciel w szkole. Powinien to wiedziec jak to zrobic jest przeciez pedagogiem musi porwac dzieci w świat nauki, zachęcic do zdobywania wiedzy. Nauczyciele to wasze zadanie ZATO MAACIE PŁACONE!!!!

  9. Asia napisał(a):

    No właśnie.zauważyłam też taki problem, że większość jedynek uczniowie otrzymują z powodu złego zachowania na danym przedmiocie…!Wiem, że uczeń powinien być przygotowany z ostatnich trzech lekcji,ale bywa i tak,że nauczyciel zadaje nowy materiał,daje 4 min. na zapoznanie się z nim i … mały sprawdzian. Czy to jest normalne? To jakby zemsta.SZoła przestaje być szkołą, to tylko zakład pracy dla wielu, a szkoda…
    Pozdrawiam

  10. Eliza napisał(a):

    To prawda, że teraz trudno znaleźć nauczyciela z powołania. Też ogrom materiału jaki nauczyciel musi wyłożyć dzieciom jest zbyt duży.A i dzieci w dzisiejszych czasach są inne. Dlatego nie ma on czasu aby bardziej skupić się np. na słabszym uczniu, jakoś mu pomóc czy spróbować go zainteresować swoim przedmiotem. Takie dzieci są zostawione same sobie. I właśnie rodzice powinni na bieżąco kontrolować lekcje dzieci i ich starać się pomagać w trudnych sytuacjach. Ale kontrolowanie nie powinno polegać tylko na zadaniu pytania:czy odrobiłeś pracę domową? Rodzic powinien dziecku pomóc.Większość rodziców nawet nie wie jakie problemy ma jego dziecko jeżeli chodzi o naukę i zachowanie w szkole często też jaki jest kontakt z rówieśnikami co może być też powodem złych wyników czy niechęci do szkoły i nauki. Wynika to ze złego kontaktu z dzieckiem i braku zainteresowania ze strony rodzica. Dlatego tym rodzicom, którzy nie mają dobrego kontaktu z dzieckiem i co ważne AUTORYTETU trudniej będzie mu pomóc.Oczywiście możemy załatwić dziecku korepetycje.Ale to jest pomoc doraźna i inna od tej jaką powinniśmy okazać MY.
    Dlatego powinniśmy jak najwięcej czasu poświęcać naszym pociechom już od najmłodszych lat, wspólnie rozwijać ich zainteresowania i interesować się ich życiem.Ja osobiście uczę dzieci w domu i staram się robić to najlepiej jak tylko potrafię. Mam dwoje dzieci w wieku szkolnym, uczę je wraz z mężem w domu ( edukujemy ich domowo) i nie mam z dziećmi żadnych problemów wychowawczych ( w sumie mam czwórkę dzieci).
    Jak zachęcić dziecko do nauki?
    Zgodzę się z Asią że nauka powinna być przyjemnością a nie karą, że komputer powinien służyć przede wszystkim do pomocy w nauce a nie tylko do rozrywki, a spędzany czas przy nim przez nasze dzieci dla rozrywki powinien być przez nas kontrolowany.Rodzić musi kontrolować czym zajmuje się nasze dziecko przed komputerem i czy jest to dobre. Próbujmy więc na tyle na ile jest to możliwe zachęcać nasze dzieci do nauki przez robienie wspólnych doświadczeń, wycieczek ( np. lekcja przyrody, biologii lub geografii).Robienie czegokolwiek będzie na pewno lepsze niż nierobienie niczego.
    Jeżeli chodzi o złe zachowanie to na pewno nie pomaga ono w relacji z nauczycielem.
    W dzisiejszych czasach rodzice często uważają że nasze dziecko jest w porządku a nauczyciel się czepia. Czasami może tak jest. Ale to są wyjątki.Dlatego my jako rodzice powinniśmy uczyć dzieci szacunku do innych i nie mówić nic złego na nauczyciela w obecności naszej pociechy, bo wtedy dziecko zaczyna myśleć tak samo i tym samym nie szanuje nauczyciela. My jako rodzice powinniśmy wiedzieć, że nasze dzieci inaczej zachowują się w domu a inaczej wśród rówieśników. Często swym zachowaniem w klasie chcą zaimponować innym.
    Moje dzieci kiedy uczyły się jeszcze w szkole wiedziały, że nauczyciela należy szanować. I z tym nie było problemów. Ale raz mój syn aby przypodobać się kolegom zrobił okropną głupotę.Co prawda zdarzyła się ona tylko raz ale się zdarzyła. Razem z mężem interesujemy się życiem naszych dzieci i wszystkim co ich dotyczy. Dlatego załatwiliśmy tą sprawę( a raczej załatwił ją nasz syn) jak należy i więcej się nic podobnego nie wydarzyło.Ale to jest kwestia wychowania i autorytetu. A na to trzeba pracować już od narodzin dziecka. Czasami pozornie małe błędy mają wielkie skutki w przyszłości.W dzisiejszych czasach najgorsze jest to, że rodzice są zbyt zapracowani i nie mają czasu dla dzieci. Pomóżmy naszym dzieciom rozwijać ich talenty i zainteresowania, uczestniczmy w ich życiu jak najczęściej i najlepiej jak potrafimy.

  11. Dager10 napisał(a):

    Witajcie mam okropny problem
    nie chce mi się uczyć robię wszystko aby się nie uczyć zawsze mówię że nic nie było zadane ale robię coś wbrew mojej woli…Zawsze w szkole se mówię że wrócę do domku to se wezmę książkę poczytam i odrobię lekcje ale jak już wracam do domu to widzę komputer i od razu do niego siadam!!!pomóżcie może jakieś zabawy doświadczenia proszę waz pomóżcie moi rodzice są chętni do wszystkich rodzajów sposobów do nauki mam 14lat!!

  12. ela napisał(a):

    mój syn skączył 6 lat od września idzie do zerówki wogóle nie interesuje go pisanie ani malowanie,próbowałam juz różnych sposobów i nic może ktoś mi coś doradzi

  13. Regina napisał(a):

    Mój syn ma 9 lat odkąd pamiętam to walczę o niego ,kiedy skończył 3 latka,zmienił się zamknął się w sobie stal się nadpobudliwy ,w poradni psych.-pedag. uznano słynne ostatnio ADHD .kiedy zapisałam go do zerówki pierwszego dnia gdy go odbierałam ….przeżyliśmy straszne chwile Pani W.opiekująca się grupą syna przy wszystkich rodzicach i kolegach powiedziała że mój syn to chodząca porażka że jest nienormalny…nie wiedziałam że to dopiero początek całej naszej drogi… Grześ został skreslony już na samym początku …chcąc mu pomóc przeniosłam Go do innej mniejszej szkoły…nauczyciele wiedzieli o ”wszystkim ”tak więc historia zaczęła się powtarzać,,postanowiłam troszkę ich okłamać powiedziwłam że syn od poniedziałku będzie brał leki ma nadpobudliwość a w rzeczywistości podałam mu zwykłą witaminę C rezultat był niesamowity nagle okazało się że mój syn jest taki sam jak inne dzieci …żałuję że wcześniej tego nie zrobiłam przez 3 lata przechodziliśmy gehennę Grześ nadal ma ADHD ale nikomu to już nie przeszkadza bo przecież bierze leki ..tak przynajmniej wszyscy myślą .Piszę do Was dlatego abyście nie pozwolili zaetykietować swoich pociech,nauczyciele\nie wszyscy oczywiście\naszych czasów potrafią naprawdę skrzywdzić nasze dzieci myślą że są panami świata .Nam pomogła zwykła witamina C…..i to jest własne smutne bo przecież każdy zasługuje na małą szansę…a na pewno zasługuje na nią mały sześciolatek .(wielu przykrości które nas spotkały nie opisuję bo aż nie do wiary że w tych czasach może się tak dziać)

  14. Alicja napisał(a):

    Zgadzam się z większą częścią artykułu. Słowo “przymus” nie wydaje mi się odpowiednie- zamieniłabym je na obowiązek , który z czasem przekształca się w nawyk. To przecież one kształtują nasze życie. W całej rozciągłości zgadzam się i popieram- gdy dziecko nie chce się uczyć na piątki, nie ma możliwości intelektualnych by tak się uczyć lub jest po prostu za mało zmotywowane lub wcale ( zewnętrznie i wewnętrznie) -niech uczy się na czwórki ,trójki czy zalicza na dwójkach .Tacy uczniowie,jak wynika również z moich obserwacji, są lepiej rozwinięci emocjonalnie- lepiej sobie radzą ze stresem, lękiem szkolnym, mają więcej kolegów, czasu dla siebie, są lubiani w grupie przez co lepiej w niej funkcjonują . Dzisiejsza szkoła nie nadąża za zmianami medialnymi, tempem życia, materiału pamięciowego jest za dużo. Większość, jak tu jesteśmy na forum ,do tego zdania dołożylibyśmy jeszcze dużo ,dlatego zrobię….Niech dziecko w szkole nauczy się uczyć - to wszystko. Szkoła,tak jak rodzic, powinna dać dziecku korzenie i skrzydła.
    Co do problemów poruszanych w komentarzach- Elu - jest październik - mam nadzieję , że Twoje sześcioletnie dziecko odnalazło się w szkole. Grupa rówieśnicza potrafi zdziałać cuda. Jeśli inne dzieci coś robią, to dziecko chętnie też taką czynność zaczyna wykonywać.
    Niechęć do nauki-powodów jest tyle ilu uczniów taki problem ma - jeśli Twoje dziecko ma taki lub inny problem
    wycięto link reklamowy

  15. Jerzy napisał(a):

    Chciałbym odnieść się tylko do jednej kwestii poruszonej przez Alicję. Mianowicie o to, że “Grupa rówieśnicza potrafi zdziałać cuda. Jeśli inne dzieci coś robią, to dziecko chętnie też taką czynność zaczyna wykonywać.”.
    Obok mojego mieszkania pod blokiem przebiega droga, gdzie jest zakaz wjazdu pojazdów cięższych niż 3,5T. Niedaleko jest centrum logistyczne i kierowcy TIR-ów notorycznie łamiąc ten zakaz jeżdżą osiedlową drogą. Coraz częściej zdarza się, że taka właśnie “grupa rówieśnicza” zatrzymuje TIR-a w celu jego zawrócenia z drogi z zakazem. Ostatnio pobili się z kierowcą i urwali lusterko w samochodzie. Za takie “cuda” to ja dziękuję. Tzw. grupa rówieśnicza pozwala na zrobienie z indywidualnego człowieka bezmyślnego bydlęcia, które idzie tam, gdzie idzie stado. Jak trzeba pobić się z kierowcą - idzie, urwać lusterko - nie ma problemu.
    Prawda jest taka, że jak nie wychowa się dziecka dobrze samemu w domu, to żadna instytucja, a już na pewno nie “grupa rówieśnicza”, nie zrobi tego za nas.
    @Dager10 - ty się weź do roboty i zacznij się uczyć, bo z tego co piszesz, to ty masz po prostu lenia. Tak więc twój problem ma proste rozwiązanie. Zostaw zabawę i weź się za naukę.

  16. adriana51 napisał(a):

    jestem babcią 14 letniego wnuczka , jestem w szoku po
    rozmowie z moim synem ,ktory nie ma juz zadnego sposobu
    aby zachęcić swego syna do nauki, boję sie ,że go przekreśli, nie wiem jak mogę pomóc mam dużo czasu i mieszkamy
    w jednej miejscowości.Szukam rady kogokolwiek wszystkie
    wyrażone propozycje zastosował mój syn co robić?
    Możecie mi doradzić ,bardzo kocham mojego wnuka.

  17. marcin napisał(a):

    co wy gadacie jak sie dziecko nie chcę uczyc to trzeba je jakoś zachecic np. podwyzka kieszonkowego lub prezętami

  18. mari123 napisał(a):

    A ja sobie myślę, że powinniście trochę wyluzować na początku, wziąć głęboki wdech i pogodzić się z myślą, że mój syn/córka nie muszą być orłami w każdym temacie, no i same muszą dorosnąć do tego by chcieć się uczyć!!A to trzeba im uświadamiać, rozmawiać, pokazywać na własnym przykładzie, że macie jakąś wiedzę, którą zdobyliście w szkole, np. rozwiązując głośno krzyżówki, czy odpowiadając na teleturniejowe pytania. Na pewno ważne jest stworzyć dziecku warunki do nauki, brak komputera i telewizora w pokoju to podstawa, ja sama jestem bardzo uzależniona od tv. Nie umiem siedzieć w ciszy. Głowa kręcąca się od notatek do telewizora i wybijanie się zajmuje dużo więcej czasu niż nauka w spokoju. Po drugie trzeba pomagać dziecku i to bardzo, trzeba być jego korepetytorem. Np. zróbcie coś w rodzaju tablicy- kolorowe kartki i wiele kolorowych pisaków, rozpisujcie wszystko na kartkach w różnych aranżacjach-w kolumnach, w kołach, chmurkach, w zależności od potrzeby. Róbcie fiszki, karteczki gdzie z jednej strony jest np. wzór chemiczny, a z drugiej napis na co to wzór, tak samo z prawami fizyki, słówkami z angielskiego, utworami literackimi czy ortografia. Domino też jest fajne.Na jednej połowie karteczki jest rysunek na drugiej słowo, trzeba dopasowywać słowa z obrazkami. Rozwiązujcie rebusy to świetna zabawa dla całej rodziny! Kupcie mapę do dziecięcego pokoju najlepiej całego świata, niech się uczy geografii w domu (dla dzieci są mapy z dziecinnymi obrazkami http://www.mapy.com.pl/index.php?right=detal.php&id=758). Dużo kreatywności to podstawa!!Podczas zabawy i tworzenia takich pomocy już człowiek się uczy, jest też to czas na rozmowę z dzieckiem o szkole, o problemach, miłości i waśniach(co w tym wieku jest dla dziecka najważniejsze!). Czasem warto dziecku nie doradzać, a po prostu wysłuchać! Jeśli macie trochę kasy możecie kupować fajne i mądre zabawki,typu świat profesora EIN-O np. hodowla kryształów, kupić ciekawą książkę, iść na zajęcia specjalnie stworzone dla dzieci i młodzieży. Zobaczcie co w Waszej miejscowości dzieje się ciekawego dla dzieci i młodzieży, pokazujcie okolicę robiąc wycieczki! No i uprawiajcie razem sport! To też stymuluje mózg do nauki, a i zdrowa dieta. Mniej słodyczy i chipsów, a więcej warzyw i owoców! Utrzymujcie kontakt z nauczycielami! Wiem, że pozostawiają wiele do życzenia, ale na pewno traficie na kilku, którzy chętnie pomogą. Zastosuj pomysły Superniani. Nagradzaj. Ja jestem typem, który nie znosi dobrze krytyki, to mnie demotywuje, powoduje, że czuję się źle i tyle, na pewno nie mobilizuje! Za to pochwała mnie unosi, czuję się doceniona i łasa na więcej pochwał!Użyj starego okrągłego kryształu jako kulę do losowań!Napisz razem z dzieckiem różne rodzaje nagród na karteczkach np. kino, teatr, wystawa, zakupy, kolacja czy lody, ale razem oczywiście w rodzinnym gronie, wrzuć do kuli i w nagrodę dzieciak losuje sobie nagrodę. Czas poświęcony rodzinie i wspólna rozmowa to najlepsza nagroda dla dziecka, ale jeśli nie praktykowaliście tego wcześniej to nie zdziwcie się, że dziecko tego nie doceni skoro tego nie zna!!A wy dzieci pamiętajcie, po pierwsze nie rozrabiajcie na lekcjach za nadto, bo wtedy dostajecie pały za gadanie, a nie wiedzę!! Jeśli nie zapisaliście pracy domowej weźcie jakiś kontakt do dobrego ucznia by po lekcjach dowiedzieć się co zadane, ale odwdzięczcie się ładnie! Nie skazujcie pomysłów rodziców od razu na nie powodzenie, też się do tego przyłóżcie, też docencie ich wysiłki i mówcie o swoich problemach z nauką! czasem potrzeba grupowego wsparcia! I wiedzcie, że ta nauka Wam się kiedyś przyda, choć dziś nie zdajecie sobie z tego sprawy, kiedyś też będziecie mieć dzieci, które będą potrzebować Waszej wiedzy do tego będziecie robić różne rzeczy, spotykać różnych ludzi, a wtedy nie wiadomo jaka wiedza będzie Wam potrzebna!! Życzę Wszystkim nieograniczonej kreatywności i powodzenia w zdobywaniu wiedzy!Trzymam kciuki!

  19. Sissi napisał(a):

    A ja nie zaniedbywałam i moje też nie chce się uczyć…
    (I gimnazjum)Tym bardziej wstyd(dla mnie oczywiście,bo jemu co tam…),że sama jestem nauczycielką… Nie ma z nim problemów- nie pije, nie pali,jest raczej domatorem i jest inteligentny,więc o co chodzi??? Psycholog mówi,że patrzę na syna przez pryzmat ucznia i mam być ASERTYWNA.
    Zawsze uwielbiał robić doświadczenia…Lubi fizykę i chemię, ale jest nie systematyczny.

    Co robić ???

  20. Daria napisał(a):

    Może zabrzmi to dość dziwnie ale mam dwoje dzieci,jak każde mialy problem z uczeniem. Z synem rozmawiałam,karalam itd. jakoś poszedl po rozum do głowy i skonczył szkole,od tego roku jest na studiach. Natomiast z córką była masakra i już nie miałam sił,walczyłam z tym dwa lata,chodziłam do nauczycieli prosiłam i jakoś zdawała aż w końcu w liceum powiedziałam,że mam dość i dałam spokój.Wiecie jakie były tego efekty? moja córka rzuciła szkołę i nagle co się okazało…Znajomi w szkole a ona nie ma co robić…z nudów sama zaczeła się uczyć. Powtórzyła klase,zdała świetnie maturę i w tym roku zostanie panią magister. Czasem taki kop od życia działa bardzo dobrze, ale niestety nie na wszystkich.Nie poddawajcie się ! ;-] Różne sposoby działają na te nasze głupie dzieciaki

  21. grzegorz napisał(a):

    Sissi, to nic dziwnego. Mam czworo dzieci, a dwoje kończy podstawówkę i nie chcą się uczyć. Żeby było śmieszniej rozumiem ich, bo sam nie lubiłem się uczyć. Dziecku potrzebne jest minimum nauki. Niestety kuratorium oświaty nabija materiał, bo chce czuć się potrzebne.

    Ale jaka rada dla ciebie? Na pewno nie zmienisz uczuć dziecka do nauki. Jedyne co im potrzebne, to jakaś motywacja, dobra motywacja. Ja dzieciom swoim dużo nie daję, więc mam wielki wybór. Jeśli pozwalasz dziecku na wiele, nie będziesz miała wiele mu do zaoferowania. Dzieciak musi poczuć, że warto się uczyć, a na pewno nie zachęcisz go tym, że “nauka to potęgi klucz”.

  22. Moje dziecko nie chce się uczyć … i ma same pały | Dzieci i rodzice - Blog napisał(a):

    […] artykułem pt. Moje dziecko nie chce się uczyć pojawiło się kilka dramatycznych komentarzy. Rodzice załamują ręce nad postępami w nauce […]

  23. baja napisał(a):

    Witam! a ja chciałam opisać przypadek swojego syna. Adam jest w czwartej klasie szkoły podstawowej, od pierwszej klasy miał ogromne problemy z nauką. Byłam z nim w poradni psycholog-pedagogicznej ale nie polubił pani psycholog i nie chciał do niej chodzić. Już sama nie wiedziałam co mam zrobić mój ukochany synek był najgorszym uczniem w klasie a pani wychowawczyni powiedziała mi, że Adaś powinien powtarzać naukę w drugiej klasie!! Byłam załamana. Nie wiedziałam co mam zrobić. Nic na niego nie działało ani kieszonkowe, ani nowy komputer NIC. Moja mama wyczytała w internecie o nowej metodzie do pracy z dziećmi, które mają problemy z nauką. Na początku nie byłam przekonana ale moja mama powiedziała, że zapłaci za terapię syna. Już podczas pierwszej wizyty Adaś stwierdził, że biofeedback mu pasuje. Po pierwszym spotkaniu pani terapeutka powiedziała mi, że mój Adaś nie jest w stanie skupić uwagi nawet na dwie minuty :-( było mi strasznie przykro. w tym tygodniu Adaś miał 6 spotkanie i w dalszym ciągu chce uczęszczać na terapię. Od niedawna Adaś zmienił podejście do nauki. Teraz zamyka się sam w pokoju i samodzielnie odrabia lekcje, później prosi mnie tylko żebym sprawdziła. Na zakończenie tego semestru oceny nie będą jeszcze bardzo dobre, ale mam nadzieję, że na koniec roku szkolnego będzie w końcu jakaś czwórka :-). Chciałam powiedzieć wszystkim rodzicom, że warto jest próbować wszystkich metod byle tylko coś robić a nie siedzieć w domu i mieć pretensję do dzieci. Polecam Pracownię Psychologiczną S*** (wycięto link reklamowy (RED.)) na stronie mają dokładnie opisaną metodę. Mój Adaś jest zachwycony panią terapeutką i sam pamięta o kolejnych wizytach. Fajne jest to, że pierwsze spotkanie jest bezpłatne. W tym czasie pani terapeutka zrobiła Adasiowi badanie diagnostyczne a ja sama mogłam sprawdzić na sobie działanie biofeedbacku.

  24. Szpila napisał(a):

    Witam,
    Moje problemy z synem zaczęły się od momentu naszej przeprowadzki i zmiany szkoły. Od czwartej klasy zaczeła się jazda w dół, 2 i 1 zdarzały mu się coraz częściej. Teraz syn jest w piątej klasie i nadal ma praoblemy z nauką. Myślałam, że ta czwarta klasa mu nie wyszła, [ponieważ zmiana otoczenia, kolegów. Ale teraz? Syn mówił mi, że nie lubi szkoły i swojej klasy, ale gdy pytam dlaczego, on nie potrafi odpowiedzieć. Nie lubi i już. Dodam, że syn jest lubiany tak przez swoich rówieśników (jest z-cą przewodniczącego klasy) jak i nauczycieli, którzy wypowiadają się, że jest bardzo grzeczny, kulturalny, miły itd. Ale uczyć się nie chce. Najbardziej boli mnie to, że wiem, iż stać go na więcej, ponieważ jednego dnia przynosi z polskiego 1 a następnego 5. Gdy próbuję z nim rozmawiać to zazwyczaj nasza rozmowa kończy się tym, że ja się “czepiam”. Dodam, że prośby, groźby nie pomagają. Interesuje go tylko gra na komputerze a czytanie książek(jakichkolwiek, nie chodzi mi tylko o lektury) to zwykła nuda. Kontrola czasu przy komputerze również spełzła na niczym. Metoda bata czy marchewki także nie zdała egzaminu. Szczerze mówiąc nie wiem co mam robić. Chyba pozostało mi tylko liczyć, że sam zmądrzeje (ale kiedy?!) i dojdzie do wniosku, że droga, którą wybrał nie koniecznie jest słuszna.

  25. baja napisał(a):

    Do Szpila :-)
    A może jest jakiś głębszy problem. Niestety jak dzieci zmieniają szkołę to mają problem z wejściem do nowej klasy - osób, które się już znają. Być może jest jakiś uczeń w szkole, który mu dokucza. Z moich doświadczeń wynika, że syn nigdy nie przyzna się rodzicowi co tak naprawdę jest problemem. Spróbuj porozmawiać z psychologiem szkolnym (tak żeby dziecko o tym nie wiedziało) i powiedz mu o całej sytuacji. Syn chętniej opowie obcej osobie co go gryzie a to być może będzie jedyna szansa dla ciebie żeby dowiedzieć się o co tak naprawdę chodzi.

  26. Grzegorz napisał(a):

    Witaj Szpila

    Moim zdaniem nie ma czym się przejmować dopóki zdaje z klasy do klasy i być może ma rację, że się “czepiasz”. Tak naprawdę to wyników na świadectwach nigdy się w przyszłości nie ogląda i nie mają one znaczenia. Co do komputera masz rację, należy dostęp ograniczyć, ale… Coś musisz mu dać w zamian. Proponuję wspólne wyjazdy w teren: na rowery, do kina, na basen, do lasu na grzyby, wycieczka do jakiegoś miasta czy na lodowisko (teraz jest dobry czas). A w domu gry planszowe, zabawy z udziałem wszystkich domowników, a przy tym wszystkim dużo rozmawiać, śmiać się i powygłupiać. I pamiętaj, to nie on ma być w tym wieku dorosłym żeby z tobą rozmawiać, ale ty musisz się zniżyć do jego poziomu żeby go pozyskać. A jeśli już komputer to czemu nie razem do niego usiąść. Ja zawsze siadam z dziećmi i razem w coś gramy czy oglądamy.

    I stanowczo odradzam psychologa szkolnego czy innego teoretyka. To ty go znasz najlepiej i ty jesteś z nim na co dzień i na pewno sobie dasz radę. Jestem tego pewien, że luźniejsze twoje podejście do niego i większe zaangażowanie w jego życie da owoc.

    I jeszcze jedno. Ciesz się z tego i pochwal go za to, że ma dobre świadectwo wśród kolegów i nauczycieli. A zapał do nauki przyjdzie sam. Tak było ze mną.

    Pozdrawiam gorąco, choć mróz za oknem ;)

  27. szpila napisał(a):

    Witam Grzegorz,
    Dziękuję za radę. Trochę bolało, ponieważ uzmysłowiłam sobie, że rzeczywiście czasu mam dla niego bardzo mało. Praca, obowiązki domowe, potem 4-letnia córka, znów praca przyniesiona do domu, a mój syn w tym wszystkim jest daleko. Może rzeczywiście tu chodzi najzwyklej o okazanie mu miłości i zainteresowania. Nie ukrywam, że jest takim “misiem”, który lubi się przytulać i często słyszeć, że się go kocha. A ostatnio miał tego mało. Chyba trochę przewartościuję również moje życie i zacznę wymagać przede wszystkim od siebie a dopiero później od mojego syna.
    Pozdrawiam i dziękuję.

  28. Grzegorz napisał(a):

    Dokładnie tak jak piszesz.
    Jednym słowem musisz być dla niego nie tylko rodzicem, ale też przyjacielem i kumplem kiedy zachodzi taka potrzeba. Kiedy jestem na jakimś wypadzie z dziećmi zawsze sobie rozmawiamy o różnych rzeczach i za każdym razem one nie boją się ze mną rozmawiać o ich sprawach. Zadają takie pytania i opowiadają o swoich słabościach, o których zazwyczaj dzieci obawiają się opowiadać. Jednym słowem one mi ufają, że nie będę zły i dam im dobrą radę.

    Życzę sukcesu w tej sprawie i daj znać jak będą jakieś postępy.
    Pozdrawiam

  29. dzieciak..xD napisał(a):

    Nauczyciele twierdzą, że dzieci nawet 14-latki nie będą się uczyć same lecz należy je do tego zmusić.Czy rzeczywiście myślenie dzieci na temat konieczności nauki jest takie.Może zaopiniuje to psycholog lub pedagog.

    Pozdrawiam :)

  30. Jerzy napisał(a):

    @dzieciak..xD - ciekawe spostrzeżenie! Skoro dziecka do niczego nie trzeba zmuszać, to po co istnieje ustawowy obowiązek szkolny?! Odpowiedź - z przymusu, bo inaczej pewnie większość by szkoły nie podjęła. Inna sprawa, że miała by do tego prawo, ale to inny temat na inną dyskusję.

    p.s. Psychologa nie dopuścimy tutaj do opiniowania. Tutaj nadrzędną zasadą jest praktyka i zdrowy rozsądek zamiast teoryjek psychologicznych.

  31. Smutny napisał(a):

    Szkoła w tych czasach jest przeładowana materiałem.Mój syn chodzi do 1 klasy gimnazjum.Nauczyciele wogle nie zachęcają do nauki tylko wymagają.A jak dziecko ma się nauczyc 7 przedmitówi i to jeszcze 3 tematy z każdego?
    To jest chore!!!!Mój syn niema żadnych wyjść w szkole bo nauczyciele twierdzą że niezdążą z materiałem!!Jak wraca ze szkoły (ok 14-15) Siedzi nad lekcjami do 18-19 a i tak przynosi 2,3,4 (5 bardzo żadko)Niewiem jak to możliwe ale w każdym tygodniu mają conajmniej 1-2 sprawdziany.Czuje i widze że niezadobrze mu z tym .Ponieważ kiedy chodził do podstawówki niemusiał sie prawie uczyc a itak przynosil dobra oceny!(w 6 klasie miał 4.8 a w 1 gim. miał 3.9 Na półrocze)

  32. Uczeń napisał(a):

    Jestem uczniem 1 gim. W podstawówce uczyłem się miałem 5.0 minimum ;] Ale za to w gimnazjum się zaczęło . Mam 9 przedmiotów z każdego nauczyć się 3 lekcji (z matematyki chemi i polskiego jest wymaganie 5!). Więc o czym my tutaj mówimy co tydzień mam conajmniej 2 spr ! To jest skandal a najbardziej nas (uczniów) dobija nastawienie nauczycieli do nas . Lekcje są nudne nauczyciele gadają i gadają. A zadania domowe to już wogóle….

  33. Uczeń napisał(a):

    No i chciałem dodać że w weekend musze wstawać o 9 żeby się nauczyć wszystkiego . I co to za życie ?!

  34. paulina napisał(a):

    czesc . chodze do 3 gimnazjum wcale sie nie ucze po prostu nie chce mi sie..
    tzn nie wiem czy mi sie nie chce czy co.. w szkole jest bardzo nudno nauczyciele wybieraja sobie kilka osob z klasy i prawie ciagle z nimi pracuja ci co sie ucza gorzej to prawie wcale na nich uwagi nie zwracaja.
    ja nie wiem w tym roku pisze testy gimnazjalne chce isc do liceum a nie wiem czy sie dostane bo sie nie ucze wcale. Jest w tym duzo winy nauczycieli oni nas ucza duzo niepotrzebnych rzeczy ktore nam sie do niczego nie beda przydawaly.
    ja nie wiem co robic ..rzucilabym szkole najlepiej ! bo tam jest za bardzo nudno i nic konkretnego sie nie uczymy. !

  35. swistak napisał(a):

    cheodze do szkoly ale jakoś mnie to zbytnio nie obchodzi prubuje sie starać ale to nic nie daje mam 13 lat i co?
    w postawuwce bylem najlepszy z matny i mialem średnią 4.0
    a teraz
    biologia 1,np,1,1,2+
    chemia 1
    fizyka 1,2,3,4,4,np
    geografia 3,3,1
    historia 2,2,2
    informatyka 4,4
    j. angielski 4,5
    j. niemiecki np,2,3
    j polski 2,1,2,1,1,4
    matma 2,1,2,1,1,4
    muzyka
    plastyka +,6,5,1

    nie umiem tego poprawić
    poprostu mi to zbrzydło…

  36. Uczeń napisał(a):

    Też chodze do 1 klasy gimnazjum staram sie ale mi to nie wychodzi w 6 klasie miałem sr.4.9.A teraz w gimnazjum mam jakieś 3.9 wtf?.Ucze sie dosc dlugo ale niemoge sie skoncentrowac itp.Moi rodzice mowią mi ze się nie ucze i mam slabe oceny.W podstawowce to prawie wogle sie nie uczylem a i tak mialem dobre oceny .Gimnazjum to cos komarnego .W jednym tygodniu mamy cos kolo 2 sprawdzianow.Nauczyciele przynudzaja na lekcjach.Jak myslicie w 2 klasie bedzie lepiej bo ja mysle ze sie jeszcze niezaaklimatyzowalem.

  37. Kika napisał(a):

    Do Daria nr 20
    Też chciałabym, zeby moja córka poszła tak po rozum do głowy. Na razie powtarza 2 klase liceum, ale liceum zmieniła na zaoczne, bo tak miało jej być łatwiej. Chodzi wprawdzie w dzień ale co drugi dzień, więc też się nudzi. Ale , niestety, jej to nie przeszkadza. Spi. Jak wstanie - spotyka się ze znajomymi, którzy własnie skończyli szkołę..Jest zakochana po uszy i nie chce jej się uczyć wogóle. Dodam, tak jak i inne matki (to znamienne), że moja córka jest bardzo inteligentna. Ma wiedzę z biologii, matmy, nawet geografii, z któych w szkole (normalnej) miała też jedynki. Nie wiem co robić. Myślimy nawet z mężem o wysłaniu jej do szpitala na terapię zamkniętą, bo na nasze prośby, mowy groźby reaguje agressywnie i wrzaskliwie - wstyd nam sąsiadów. A w ogóle to jesteśmy już tym wykończeni, sami patrzymy na siebie wilkiem, przestało nas wszystko cieszyć, bo córka idzie wciąż ku dołowi. Pozdrawiam, poradźcie coś.

  38. jaga napisał(a):

    Mam podobny problem, mój 19- letni syn właśnie po raz kolejny bedzie powtarzał klasę. Od gimnazjum, kiedy sie bardzo opuścił w nauce , jest coraz gorzej. Obydwoje z mężem jesteśmy ludźmi wykształconymi i to tym bardziej boli. W pierwszej klasie LO nie zdał poprwki, stwierdził , że nie będzie tam powtarzał szkoły. Wyglądało na to , że zupełnie nie umiał poradzić sobie z przegraną. Daliśmy go do szkoły prywatnej, ale tamten tryb nauki - luz , umawianie się z nauczycielami na zdawanie, nietypowy sposób nauki- zupełnie mu nie odpowiadał. Zdał tam tylko poprawkę. Po kolejnym roku sam zdecydował sie na profil, ale i tu klapa. Poszedł tam za jakimś kolegą z osiedla,jak się okazało jednym z największych łobuzów tej szkoły. teraz już wiadomo , że grozi mu 6 ndst. i z jednego przedmiotu nieklasyfikowanie. Zupełnie nie nie poznaję swojego dziecka, jest wrogo nastawiony, agresywny, do mnie sie nie odzywa już drugi rok. Do ojca sporadycznie, ale najczęściej po drobne. Jesteśmy zdesperowani, atmosfera w domu jest fatalna, napięcie między nami jest na tyle duże, że sami zaczynamy mieć problemy, ja coraz gorzej funkcjonuję w pracy, mąż traci motywację do robienia czegokolwiek, starsza córka, mimo że w w sobie dużo zrozumienia dla trudnej sytuacji, coraz trudniej trudniej radzi sobie z własnymi emocjami- stresy , niepokój, obawy to nasz chleb powszedni. Boję się, że chłopak zmarnuje sobie życie. Czas mija, a on stoi w miejscu, a właściweie jest z nim coraz gorzej. Zadaję sobie pytanie, jaki błąd zrobiliśmy. Próbujemy , niestety, obarczać się nawzajem winą. Zawsze to ja zajmowałam się domem, zebrania, zajęcia popołudniowe, treningi- to wszystko było moją rolą, mimo że pracowałam. Dzisiaj mam poczucie zmarnowanych lat, ogarnia mnie żal, że wszystkie działania poszły na marne, a mój syn chamieje, nie czyta, nie uczy się,najczęściej przebywa poza domem, wraca późno albo nad ranem. Nasz dom staje się dla niego hotelem szybkiej obsługi. Chociaż coraz częściej ja poza zupą już na co dzień nic nie szykuję dla niego, nie mam ochoty być służącą we własnym domu.

  39. Kika napisał(a):

    Rozumiem co czujesz, znam taką atmosferę domu, w którym cisza i pozorna obojętnośc i chłód są odpowiedzią na porażkę wychowawczą. Dzieci oddalaja się od nas, nie szukaja pomocy, odrzucają wyciągnietą rękę. Przyznam, że nie wiem co robić. Powoli szukam w sobie jakiejś siły, motywacji. Chyba zacznę sama bawić się i cieszyć życiem, nie można przecież latać za dorosłym człowiekiem z chęcią pomocy. Nie chcę przez to sobie zepsuć życia. Może to cos da..

  40. teresa napisał(a):

    Wina nie lezy calosciowo po stronie zlego systemu nauczania tylko nawykow jakie wpaja sie dziecku. jezeli dziecko od malego jest przyzwyczajana do intensywnej nauki, chocby poprzez gry edukacyjne, ktore jednoczesnie bawią, pozniej jest mu latwiej odnalezc w sobie motywacje do poglebienia wiedzy i umiejetnosci.

  41. kika napisał(a):

    Moje dzoecko od 1,5 roku zycia czytała już książeczki. Dalszy rozwój był również właściwy - gry, zabawy, sport-mówiliśmy na nią “profesor Nuka”. I co? Nic - teraz nie chce się uczyć i już. Walczyłam, prosiłam, groziłam przez 3 ostatnie lata. Jestem już wewnętrznie wypalona i bezradna - widać tak też bywa, drogie , szczęśliwe mamy…

  42. załamana mama napisał(a):

    Witam wszystkich, mam podobne problemy z córką. Może wreszcie MY RODZICE powinniśmy coś tym zrobić, to są nasze dzieci, dlaczego tylko stoimy z boku ???? Pomóżmy im !!!!! Dlaczego dzieci w innych krajach Europy kończą lekcje i mają po szkole całkowicie czas wolny dla siebie, brak zadań domowych i czas na sport i inne przyjemności.I niech nasi mądrale nie opowiadają głupot ,że np.Szwedzi to niewykształcenie debile!!!!
    A może mamy wyprowadzić się do Irlandii ,żeby nasze dzieci pokończyły spokojnie szkoły?? Zastanówmy się drodzy rodzice i zróbmy coś …….. pozdrawiam zdruzgotana mama.

  43. kika napisał(a):

    Może jest jakiś sposób, aby rodzice stworzyli grupę wsparcia. Najlepiej byłoby ją poprowadzić przy pomocy psychologa …doradcy? Moja córka na razie zmieniła szkołę na trzecia z kolei i się uczy…mam taką nadzieje. Poza tym zmieniła chłopaka i pracuje w sklepie, bo szkoła jest wieczorowa. I życzę jej żeby ta droga się udała, niech tak prowadzi swe życie jak potrafi. CZy macie jakieś inne rady?

  44. Jerzy napisał(a):

    @załamana mama: Jeżeli chodzisz na zebrania rodziców do szkoły, to MÓW O TYM! Ja ostatnio na zebraniu jeden sam podniosłem głos w tej sprawie. Reszta rodziców była obojętna. Tak więc działaj i nie czekaj na innych!
    @kika: Powiedz, czemu ,,grupa wsparcia” od razu musi być z psychologiem? Czy nie może to być ktoś doświadczony, kto przeprowadził swoje dzieciaki z sukcesami w nauce przez szkołę?? Psycholog będzie Ci opowiadał banialuki takie same jak opowiada szkoła. Słuchaj, jak myślisz, kto rządzi szkołą, układaniem programów nauczania itd?

Zapraszamy do komentowania

Uwaga: Komentarze są moderowane, dlatego mogą pojawiać się z opóźnieniem.