Psycholog radzi
Większość porad wychowawczych pisana jest przez psychologów. Metody opisywane przez nich bardzo często graniczą zw zwykłą farsą pełną niedorzeczności.
Psycholog lekarzem duszy
W współczesnym społeczeństwie utarł się pogląd, że człowiek, który ma kłopoty ze swoją osobowością lub zachowaniem powinien udać się po poradę psychologa. To nawet modne, że zwłaszcza osoby znane mają swoich prywatnych psychoterapeutów. Terapeuci to wysoko wykształceni specjaliści, zazwyczaj absolwenci renomowanych uczelni medycznych albo paramedycznych. Jednym słowem ludzie ci powinni posiadać odpowiednie kwalifikacje do tego, aby pomóc potrzebującemu. Psychologia jest nauką, zajmującą się badaniem mechanizmów i praw rządzących zjawiskami psychicznymi oraz zachowaniami człowieka. O ile psychologia akademicka zajmuje się pożytecznymi rzeczami, jak procesy poznawcze - postrzeganie, myślenie, wyobrażanie, pamięć, nabywanie mowy), o tyle psychologia stosowana ( z wyłączeniem klinicznej) już mniej – m.in. korygowanie zaburzeń relacji społecznych oraz w związkach partnerskich i rodzinie (psychoterapia, psychologia małżeństwa i rodziny),. Nie chcę być tutaj źle zrozumiany, bo uważam, że pewne odkrycia psychologów są istotne i przydatne. Jednym z działów psychologii jest ‘‘psychologia rodziny” i właśnie na tym aspekcie pracy psychologa chciałbym się skupić. Jeśli otworzymy jakiekolwiek czasopismo dla rodziców, zauważymy, że jest ono pisane przez psychologów. Kącik porad psychologicznych zajmuje 1/3 objętości pisma.
Psychologia – nowa religia
Jakkolwiek nie patrzeć, psychologia ma pewne przydatne osiągnięcia. Ja jednak chciałbym zwrócić uwagę na pewien istotny fakt, który jest najbardziej zauważalny. Mianowicie na trend lansowany przez media. Polega on na „modzie na psychologów”. Jest ona obecna wszędzie. W szkołach są psycholodzy, którzy próbują pomagać dzieciom i ich rodzicom. Często praca psychologa przypomina porady szamana z afrykańskiej wioski. Błądzi on, próbując znaleźć skomplikowane wytłumaczenie dla prostego problemu. Dawniej ludzie chodzili do księdza, dziś do psychologa. Przykładem może być pytanie rodzica: ”czemu moje dziecko gryzie i kopie inne dzieci”. Wtedy do pracy wkracza psycholog i zaczyna snuć swoje teorie, że np. dziecko tak robi, bo się rozwija i nie wolno mu tego ograniczać, albo że to samo przejdzieOwoce tego widzimy na co dzień. Ulice pełne rozwydrzonych wyrostków, że strach wieczorem wyjść z domu. Nieposłuszeństwo wobec rodziców jest dzisiaj właściwie czymś normalnym.
Oszustwa psychologów
Psychologowie są jedną z grup zawodowych, która zasłynęła złą sławą. Chodzi o powszechne i nagminne plagiatowanie prac naukowych. Niestety jeszcze gorsze od tego jest naciąganie a nawet fałszowanie wyników badań. Istnieją na to dowody, a takie kraje jak USA były przez to zmuszone do uruchomienia instytucji ścigającej takie przestępstwa. Chcę tutaj podkreślić, że są też rzetelni fachowcy, którzy ani nie oszukują, ani nie plagiatują. Z powodu niejasności pewnych teorii psychologicznych, bardzo często graniczących z czarami , zalecał bym wielką ostrożność przy bezgranicznym ostatnio i powszechnym zaufaniu do psychologów. Przykładem może być tu teoria NLP, czyli ,,programowanie neurolingwistycze”. Polega ono na tym, że należy tak długo wmawiać sobie, że da się radę coś osiągnąć, aż się to osiągnie. Do tego dochodzi jeszcze powszechnie stosowana medytacja, wzięta żywcem z religii wschodu i nie mająca nic wspólnego z wiedzą akademicką.
Rodzina swoim własnym psychologiem
Większość problemów wychowawczych, które spotykają rodzice jest znana odkąd istnieje świat i ludzie. Od lat znane są też stare, sprawdzone metody radzenia sobie w trudnych sytuacjach. W dawnych czasach rodzice nie potrzebowali wysokiej klasy psychologa, żeby pokazywał im sposoby na krnąbrne i nieposłuszne dzieci. Po prostu jak syn wybił sąsiadowi piłką szybę, to ojciec dawał takiemu lanie i przemawiał mu do rozsądku. Taka prosta i skuteczna metoda po prostu działała. Działa zresztą nadal, tylko współczesne mamusie i tatusiowie traktują swoje pociechy jak królów i księżniczki, co to ich palcem nawet tknąć nie można – a nuż synek lub córka ma ADHD (nadpobudliwość psychoruchowa)? Dlatego nie ma się co dziwić, że rodzice przy wychowywaniu dzieci mają coraz mniej do powiedzenia. Właściwie jesteśmy świadkami przechylania się szali autorytetu w rodzinie na stronę dzieci. To dzieci decydują teraz o swoich sprawach, a nie rodzice. Osobiście radziłbym zastanowić się, czy problem, który chcesz rozwiązać rzeczywiście wymaga rady psychologa. Zanim bezgranicznie zaufasz psychologowi warto pomyśleć, może da się prostym sposobem zaradzić trudnej sytuacji. Jeśli nie radzisz sobie z problemami, chętnie pomożemy. Służymy darmową radą bez owijania w bawełnę.
Fot: blah_on_well, askmanny
Jerzy Łach, 15 marca 2008
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, to zachęcamy do subskrypcji naszego biuletynu. Po zapisaniu się jako bonus dostaniesz w prezencie krótki, darmowy poradnik pt. "8 sposobów na więcej czasu dla dzieci"

4 listopada 2008 o godz. 13:01
serdeczne dzięki, bardzo szeroko otworzyły mi się oczy, nie, nie ze zdziwienia,ale potwierdziły się moje przypuszczenia,przemyślenia co do metod wychowawczych,jestem matką i myślę,że naprawdę kochająca matka jest tym pierwszym najważniejszym psychologiem dla swojego dziecka i pod definicją “lenistwo” można często ukryć wiele naukowych,niepotrzebnych określeń, mam problem z moim synem ,bo nie ma ochoty do nauki…itd.itp. jeszczze raz dzięki
4 listopada 2008 o godz. 17:05
Miło czytać, że nasze rady komuś się przydają. Chcemy zwrócić w nich uwagę, że najważniejsi w wychowaniu dziecka są rodzice, a nie psycholodzy czy instytucje. Nic nie zastąpi matki i ojca. Dodam ze smutkiem, że niestety ojcowie słabo angażują się w wychowanie własnych dzieci. Widać to choćby po komentarzach na naszej stronie.
Pozdrawiam i życzę sukcesów wychowawczych.
22 marca 2009 o godz. 0:12
Przeczytałam z zainteresowaniem artykuł dotyczący spraw wychowawczych dzieci. Umocnił mnie w przekonaniu do moich metod wychowawczych wyniesionych z domu, bardzo mądrych życiowo. Byłam mile zaskakiwana czytając zdanie po zdaniu wyjęte jakby z mojej duszy. Wreszcie znalazł się ktoś w tym “pomylonym świecie”, kto bez żenady przedstawił metody wychowawcze płynące z mądrości życiowej, dorobku ludzkości opartym na doświadczeniu i często intuicji.
W pełni podzielam to zdanie, wreszcie z fascynacją usłyszałam kogoś mądrego! Gratuluję. Mając czasem problemy wychowawcze z córką, po kontaktach z psychologami (”książkowymi” - dodałabym), nie umocniona zostałam w tej kwestii lecz zagubiona, zatracałam własną osobowość. Zauważałam, że takie porady zaczynały być dla nas zgubne. Dlatego uważam trzeba w dużej mierze słuchać głosu własnego serca i oczy mieć szeroko otwarte.
28 września 2009 o godz. 13:01
jestem mamą dwójki dzieci, jednocześnie jestem psychologiem i zajmuje się dziećmi i rodzicami. Uważam , że ten artykuł bardzo uogólnia sprawę. psycholog tez jest człowiekiem i oczywiście jest wielu psychologów, którzy “udają”, że pracują, nie mając własnych dzieci i nie przezywając na co dzień rożnego rodzaju sytuacji związanych z wychowaniem dzieci, mają tylko wiedzę książkową i teoretyczną. jest jednak wielu rodziców-psychologów, którzy tak jak ja na co dzień borykają się z wieloma trudnymi sytuacjami. nie wiem czemu tyle tu jadu co do psychologów jako całości.
Można oceniać i jedynie negatywnie krytykować, ale nie macie prawa mówić, ze wszyscy są tacy sami.
znam wielu wspaniałych psychologów.
pozdrawiam i życzę otwartości umysłu i nie bycia jednostronnym. każdy powinien sobie sam wyrobić zdanie.
28 września 2009 o godz. 13:01
a to że pochwalacie bicie dzieci -to gratuluję -pewnego dnia gdy będziecie niedołężni i starzy wasz synek czy córeczka tak samo mocno wam odda, jak wy bijecie ich teraz, namawianie do przemocy jest nieetyczne, niemoralne i niezgodne z prawem, głupie, najzwyczajniej głupie
4 października 2009 o godz. 21:09
Podzielam zdanie,że najlepszym psychologiem dla swojego dziecka jest jego rodzic.
Rodzic , który jest dojrzały emocjonalnie ,świadomy swoich praw i obowiązków związanych z funkcjonowaniem w swojej rodzinie,SZANUJĄCY wszystkich jej członków na każdym etapie wykonywania swoich zadań rodzicielskich.
Niektórzy rodzice są wyposażeni w te “funkcje” niektórzy muszą się tego po prostu NAUCZYĆ.
Pierwszym krokiem jest właśnie szanowanie samego siebie,współmałżonka i swojego dziecka- dalej już jest z górki
Bardzo dużo uczę się obserwując innych rodziców tak tych “wzorcowych” jak i tych “nie do naśladowania”,a najlepsza metoda wychowawcza jest wypracowywana autorsko na bieżąco do sytuacji życiowej.
Nigdy nie będziemy idealnymi rodzicami ale dążenie do ideału to nasz rodzicielski obowiązek.
Uczmy się ,starajmy się rozumieć i tłumaczyć świat naszym dzieciom.
Zachowujmy się tak, aby nigdy się tego zachowania nie wstydzić,traktujmy dzieci tak jak sami chcielibyśmy być potraktowani.
Psychologię traktujmy-ogólnie bo nasze dzieci są jedyne i wyjątkowe w swoim rodzaju i nie znajdziemy tam żadnej gotowej recepty na ich wychowanie.
Specjalista z psychoprofilaktyki
13 października 2009 o godz. 14:02
Ewancjo,
Nigdzie w artykule nie napisałem, że psycholog nie jest człowiekiem. Owszem jest! Nie znaczy to, że taki psycholog przedstawiony w artykule pomaga rodzicom w wychowaniu, bo uważam, że wręcz przeszkadza. Jeżeli chodzi o psychologów klinicznych - naukowców jestem zgodny, że w większości są dobrymi fachowcami (przynajmniej powinni być). Jednak wszyscy psychologowie “rodzinni”, których miałem okazję poznać mydlą rodzicom oczy nieskutecznymi swoimi wychowawczymi.
To że się z nimi nie zgadzam i dlaczego tak jest chciałem tutaj ująć. Nie mam nic przeciwko nim, ale nie znaczy to od razu że jest to jad. Nazywasz to jadem, bo uderza w twój czuły punkt - ego psychologa.
Psychologia, jako dziedzina nauki jest bardzo dobra i pożyteczna, bo pomaga poznać niezgłębiony dotąd mechanizm funkcjonowania ludzkiego mózgu. Niestety “psychologowie” odeszli od jej pierwotnego przeznaczenia i zrobili dziedzinę, za pomocą której można każdemu człowiekowi wszystko wmówić. Na ich nieszczęście ludzie czasem myślą i analizują pewne fakty. Stąd właśnie nasz artykuł, który ma ostrzec przed takimi ludźmi a jednocześnie podkreślić, że stare metody są równie skuteczne jak dawniej.
Nikt z nas nie namawia do bicia dzieci. My jedynie mówimy o karności, a to jest bardzo wielka różnica.
Nasza otwartość umysłu właśnie spowodowała to, że zastanawiamy się nad informacjami, które do nas docierają i nie przyjmujemy wszystkiego bezkrytycznie. Mam tutaj na myśli “metody wychowawcze ” wymyślane przez psychologów-fantastów.
14 stycznia 2010 o godz. 21:09
Pierwsze pytanie, które mi się nasuwa - skąd u Pana tak rozległa wiedza na temat psychologii i psychologów? Skoro tak wiele Pan wie, to słyszał Pan również o powszechnym w życiu codziennym zjawisku oporu. Psychologów wiele osób nie lubi i różnie to okazuje, ale takiej pełnej złości bzdury jak Pański artykuł jeszcze nie słyszałam. Nie jestem zwolenniczką NLP, ale Pański opis świadczy u gruntownym braku zrozumienia i/lub wiedzy na ten temat. Niezaburzone środowisko rodzinne jest przez wszystkie teorie psychologiczne traktowane jako podstawa prawidłowego rozwoju dziecka. I porady wychowawcze formułują przede wszystkim PEDAGODZY. I na koniec: pewnie, że są również nieodpowiedzialni przedstawiciele naszego zawodu, podobnie jak każdego innego - od nauczyciela, lekarza, poprzez inżyniera aż do księdza. Pozdrawiam i życzę więcej przemyśleń nad pisanym tekstem oraz dokładniejszej wiedzy o temacie o którym się pisze.
14 stycznia 2010 o godz. 22:10
p. Kasiu,
Zacznijmy od pierwszego zarzutu:skąd pani wie tyle o mnie? Skąd pewność, że jestem nieukiem i nie mam wiedzy na opisywany temat? Skąd pani wie kim jestem z zawodu?!
Opór do psychologów jest zjawiskiem jak najbardziej uzasadnionym. Jak pani myśli dlaczego wiele osób nie lubi psychologów? Czy tylko dlatego, że nazywają się “psycholog”? Zapewne mają jakiś powód! Nic przecież nie dzieje się bez przyczyny.
Moim zdaniem powodem jest powszechnie uprawiana przez was szarlataneria nie mająca nic wspólnego z prawdziwą nauką zwaną “psychologią”. Zresztą w artykule zaznaczam wyraźnie, że przeciwko psychologii jako takiej nie mam nic. Jest to nauka ciekawa i pożyteczna.
W świecie realnym, jak i w Internecie porady wychowawcze formułują właśnie PSYCHOLODZY. Proszę wejść na popularne portale z “poradami” wychowawczymi i przekona się pani, że się myli.
Odważyłem się napisać swoje zdanie, które jeży włos wam psychologom, bo obnaża wasze metody. Milutcy w prawdziwym świecie psycholodzy przeradzają się w bestie w komentarzach portalu “Dzieciaki”. Gdzie wasz postmodernizm, w którym wszyscy mają rację? Ja również mam prawo do swojego zdania, które przedstawiam w ww. artykule. I niech mi pani nie mówi o nieodpowiedzialnych przedstawicielach zawodu. Tutaj chodzi o coś innego - o powszechną akceptację bzdur na temat wychowania, które tak utarły się w waszym środowisku, że teraz prawie każdy psycholog przyjmuje je za pewnik. To tak jak powszechnie panujący mit, że jak się walnie pięścią w telewizor, albo monitor, to zacznie lepiej działać- naprawi się.
Moje zrozumienie jest tutaj przedstawione z punktu widzenia mnie - rodzica zatroskanego o dobro moich dzieci. Dlatego właśnie przestrzegam innych rodziców przed nabijaniem ich w butelkę i zwodzeniem “radami wychowawczymi”, wydumanymi przez psychologów.
Jeżeli zaś chodzi o przemyślenia - gdybym ich nie miał, to nie powstał by ten artykuł. Inna sprawa, że nie muszę mieć profesury czy doktoratu z psychologii, żeby własnym rozumem logicznie przeanalizować “rady” wychowawcze psychogów.
Widzi pani - teorie psychologiczne mówią dobrze, że rodzina jest dla dziecka najważniejsza, a praktyka pokazuje co innego. Ludzie nie radzą sobie z dziećmi, bo wierzą w banialuki psychologów, że dziecko musi się wyszumieć, że głosu na dziecko nie wolno podnieść, traktować go jak małego królewicza. Potem taki szkrab wchodzi na głowę i jak pojawia się problem z dzieckiem, to rodzice od razu lecą do psychologa. Media pompują ciągle tę bańkę podsycając wszystko. Wiemy skądinąd, że ludzie uwierzą we wszystko co zobaczą w telewizji. Wtedy koło się zamyka.
Pozdrawiam również.
15 stycznia 2010 o godz. 10:10
Zgadzam się Jerzy z tobą. To jest jedna z najnowszych religii. Gdzie bym nie poszedł to lansują te same poglądy, że trzeba widzieć w ludziach tylko dobro itd, narzucane przez jakieś wyższe grono. Okazuje się, że każdy psycholog ma swojego psychologa do którego sam chodzi. To tak samo jak w kościele. Jak ksiądz ma problem, albo sam nagrzeszy to leci z tym do biskupa i się mu spowiada. Tu jest tak samo. Wiem, bo pewna psycholożka opowiadała, że sama zarabia 2000zł, a na swego psychologa musi wydać prawie 1000zł. Hehe, to jest dopiero akcja.
Pozdrawiam i życzę nieugiętości w swej pracy.
Oczekuję na dalsze wasze artykuły.
15 stycznia 2010 o godz. 12:12
Nieźle ,coś w tym jest :))
Ale przecież nie ma obowiązku, jeszcze, aby w sprawach wychowania konsultować się z psychologiem ani pedagogiem.
A jak komuś nie pasują programy o tym temacie w TV to zawsze może wybrać inny program np.dalekie podróże albo katastrofy lotnicze .
A tak nawiasem można wyłączyć telewizor w ogóle i pójść z dzieckiem na sanki ,pojechać na narty,zrobić karmnik dla ptaków.Można też zapytać swoje dziecko ( tu: tatusiowie ) do której klasy już chodzi?,nie żeby coś tam, ale żeby mieć dla siebie taką wiedzę :):)jak się idzie na zebranie do szkoły, żeby nie błądzić i nie robić z siebie “głupa”.
Ludzie i media nadają co chcą ,ale człowiek to istota rozumna jest i ma zawsze wybór.
Psycholog jest potrzebny czasem ludziom jak poczują,że tracą kontrolę nad ……wszystkim,wcześniej nie!
15 stycznia 2010 o godz. 13:01
Wiesz, w pewnym tylko sensie nie ma obowiązku konsultacji z psychologiem. Kiedy moje dzieci jeszcze chodziły do szkoły (a nie chodzą, bo edukuję je w domu) wychowawczyni mojego syna wysyłała mnie z nim do psychologa. Kiedy zaprotestowałem, nie tylko wychowawczyni klasy, ale też i dyrektorka patrzyli na mnie jak na człowieka z Marsa. Poza tym, wiele rzeczy nie daje się zrobić bez konsultacji z nimi. Chociażby coraz więcej dyrektorów chcąc dopuścić jakieś dziecko do tego żeby uczyło się w domu żąda wcześniej wizyty u psychologa.
Znam sytuację jednego ze znajomych, który po wizycie w tej instytucji otrzymał opinię, że dziecko jest zbyt zdolne żeby go nie posyłać do szkoły. Tak głupiej wymówki to jeszcze w życiu nie słyszałem. A może dlatego ono jest takie zdolne, bo właśnie edukuje się w domu?
Jednym słowem, chociaż mamy swój rozum, to nie tylko telewizja, ale i środowisko szkolne sugeruje pod wielkim naciskiem, że bez nich nie może toczyć się życie. Uważam że może i nawet kiedy ludzie tracą kontrolę nad wszystkim, to i tak psycholog tu nic nie poradzi. Trzeba się udać do takich, którzy w praktyce zwyciężyli trudny czas.
A rzeczywistość pokazuje, że większość psychologów (oczywiście nie wszyscy) ma rozbite rodziny, a ich dzieci reprezentują najmniej stałe stany emocjonalne.
Po to przede wszystkim tworzymy tę stronę, by dzielić się swym doświadczeniem i szukać praktycznych rozwiązań, a nie jakichś psychologiczno-teoretycznych sloganów.
Pozdrawiam naszych czytelników.
15 stycznia 2010 o godz. 16:04
Każdy może mieć swoje własne przemyślenia bo jesteśmy wolnymi ludźmi.

Zostałeś Grzegorzu wysłany do psychologa….. i Twoje dziecko,bo takie są procedury i według mnie potrzebne, aby można było na sprawę nauczania w domu spojrzeć “z każdej strony”.No i tutaj przypisano psychologa do takich konsultacji bo jest profesjonalistą od problemów mózgowych większym niż np.profesor inżynierii atomowej
Chociaż w tym akurat przypadku jeszcze lekarz psychiatra wchodzi w grę-bo też mózgowa profesja
Wykonywanie prawa to nie złośliwość i personel szkolny też nie musi patrzeć na nikogo z uwielbieniem .
Współczuję szczerze i z całego serca dzieciom uczonym przez rodziców w domu- ale może jestem wyjątkiem !!
Mądrość i wiedza to w życiu nie wszystko.Jest coś czego domowe nauczanie nie zapewnia - zapewne wiesz i nie muszę pisać.
Chętnie porozmawiałabym z dziećmi nauczanymi w domu -to byłoby dla mnie niezwykle ciekawe doświadczenie,właśnie z racji świadomie wybranego i wykonywanego zawodu psychoprofilaktyka.
Ja sądzę,że czując się spełnionym ,realizującym się człowiekiem i rodzicem - mam dziecko z problemem ! potrafię dokonywać przemyślanych wyborów . Korzystam wybiórczo ze wszystkich źródeł , które mogą przynieść mi pomoc w zmaganiu się z życiowymi problemami.
Pisząc tu dzielę się doświadczeniem,podaję praktyczne rozwiązania i ani jedno moje słowo nie należy do sloganów!
A to moje znaki rozpoznawcze:
DOBRY PSYCHOLOG- taki z prawdziwego zdarzenia -nie udziela rad ,mimo,że tego od niego oczekujemy!
DOBRY PSYCHOLOG wie ,że człowiek realizuje tylko własne pomysły
DOBRY PSYCHOLOG tak pokieruje rozmową,że na rozwiązanie problemu wpadniemy MY SAMI !
Łączę pozdrowienia z życzeniami satysfakcji z własnych wyborów :))
P.S.Teraz wszyscy tatusiowie,którzy tutaj zajrzą będą zawsze wiedzieli w której klasie uczy się ich pocieszka:)) - to taka samosprawdzająca się przepowiednia - jedna z technik psychologicznych :))
17 stycznia 2010 o godz. 22:10
p. Jerzy
Nie sugeruję, że jest Pan nieukiem, a jedynie, że nie jest Pan autorytetem w dziedzinie psychologii. Nie przeglądam portali, ani popularnych “poradników jak żyć” firmowanych przez słynne nazwiska psychologów i pedagogów, które tworzone są-nie okłamujmy się-dla zysku. W mojej pracy wykorzystuję wiedzę zaczerpniętą z podręczników akademickich. Opór do psychologów jak Pan to ujął-większość z ludzi, którzy próbowali mi w życiu udowadniać, jak bezsensowny to zawód i jak wiele złego robimy nigdy w życiu nie przeczytała ani jednej strony prawdziwego podręcznika/artykułu/pracy naukowej z psychologii…ba, nigdy nie była u psychologa. “Szarlataneria” z której korzystam jest oparta na wielu latach badań empirycznych (jeśli chodzi o psychologię rozwojową: zaczyna się od Piageta) i latami praktyki doświadczonych psychologów. Co konkretnie ma Pan na myśli pisząc o akceptacji bzdur uważanych za pewnik? Jasne, że może Pan logicznie analizować rady psychologów, jest to nawet wskazane. Należy się jednak zastanowić, czy równie dobrze jest “logicznie” analizować porady i recepty lekarskie mając blade pojęcie o medycynie i farmacji. W odpowiedzi na ostatni akapit Pańskiej wypowiedzi zadam tylko jedno pytanie: naprawdę wierzy Pan, że większość dzieci i młodzieży z problemami rekrutuje się spośród tych, których traktują w domu jak “królewiczów”??? Na koniec dodam, tak od siebie, że mój poprzedni komentarz nie był zbyt uprzejmy, ale jestem psychologiem, pracuje z poświęceniem i wierzę w to co robię. I nie raz już mi mówiono różne miłe rzeczy w zamian: że resocjalizacja nie istnieje, że jak ktoś się zły urodzi to już taki będzie, że nikt tak nie pomoże własnemu dziecku jak rodzic i inne. A z drugiej strony widziałam dzieci tak okrutnie krzywdzone przez swoich rodziców zarówno w sensie fizycznym i psychicznym zniszczone tak bardzo, że niemalże bez szans na normalne życie. Ma Pan prawo do własnego zdania, pewnie. Ja też mogę się wypowiadać na temat sensowności stosowania takich a nie innych materiałów stosowanych przy budowie mostów, lub leków przy leczeniu chorób. Tylko nie powinnam się dziwić jak inżynierowi lub lekarzowi “włos się zjeży bo ujawnię jego metody i przerodzi się on w bestię”.
GEDEON: Jak psychoterapeuta chodzi do innego psychoterapeuty to się nazywa SUPERWIZJA i w sumie jest dla dobra pacjentów.
Przepraszam użytkowników portalu za pisanie nie na temat, ale powyższy artykuł poruszyłby każdego człowieka rzetelnie wykonującego swój zawód. I naprawdę, do konsultacji psychologicznych nikt nikogo nie zmusza.
Pozdrawiam
18 stycznia 2010 o godz. 19:07
Mnie tutaj nie chodzi o żaden autorytet! Proszę się postawić w miejscu mnie-rodzica, który zewsząd jest atakowany psychologiczną papką. Ta właśnie papka przekreśla wszystkie, nawet najlepsze metody rzetelnych psychologów. Po prostu pani zawód nie cieszy się dobrą sławą, a ja to nagłaśniam, bo nie pozwolę, żeby moje dzieci i moja rodzina były w to wciągane. Kolejna rzecz to to, że ja nie mam (przeważnie) podstaw do wątpliwości co do pracy lekarza, inżyniera od mostów i tak dalej. Dla przykładu - moja praca jako inżyniera jest sprawdzana przez 4 inne osoby i dopiero wtedy trafia do klienta. To samo inżynier od mostów - zanim most jest oddany do użytku jest sprawdzany obciążeniowo, konstrukcyjnie przez jeszcze większą liczbę osób. Większość lekarzy z którymi miałem do czynienia również nie dawało mi powodów do podejrzeń. Natomiast tych, którzy byli niekompetentni omijam z daleka. Zwracam przy tym uwagę na skalę zjawiska - niekompetentych inżynierów i lekarzy (nie-psychologów) jest zdecydowanie mniej niż niekompetentnych psychologów. Tutaj właśnie rolę zaczyna odgrywać skala zjawiska. Ilość niekompetentnych psychologów jest zatrważająco wielka. Proszę się więc nie dziwić, że mnie rodzica oburza działalność pani branży, które zresztą wyraziłem w artykule. Złe metody inżyniera są weryfikowane i kontrolowane przez zawiłe systemy kontroli projektowania, jakości i prawie nigdy nie wychodzą poza firmę. Dlaczego? Otóż dla dobra klienta! W przypadku psychologa można powiedzieć - dla dobra pacjenta. Większość lekarzy o ile mi wiadomo też jest sprawdzana, a przynajmniej istnieje taka możliwość. Są izby lekarskie itd. Pracy natomiast psychologów (o ile mi wiadomo) nikt nie weryfikuje i oni mogą ludziom wmówić COKOLWIEK.
Mam podać przykład akceptacji bzdur? Weźmy np. to co pani podała - nikt nie pomoże dziecku lepiej niż rodzic. To prawda! Psycholog natomiast żeby udowodnić potrzebę swojego “radzenia” sugeruje rodzicom, że sami nie dadzą rady wychować dziecka. Sugestia ta jest bardzo silna, bo pompowana przez największe portale, telewizje i gazety.
Gdzie ja napisałem, że “większość dzieci i młodzieży z problemami rekrutuje się spośród tych, których traktują w domu jak “królewiczów”"? Podałem tylko przykład rozminięcia się teorii psychologicznych z praktyką.
Jeszcze raz podkreślam - nie mam absolutnie nic przeciwko psychologii jako dziedzinie nauki. Uważam ją nadal za pożyteczną i dobrą. W artykule zwróciłem uwagę na powszechnie panującą modę na psychologów i otoczkę, która temu towarzyszy.
18 stycznia 2010 o godz. 21:09
Cieszy mnie że przedstawił Pan swoje poglądy w bardziej konkretny sposób.
Zgadza się-psycholodzy nie są wystarczająco kontrolowani, w tym celu m.in stworzono ustawę o zawodzie psychologa, która niestety nie ma jeszcze organu wykonawczego (choć w niektórych województwach powstały już pierwsze izby psychologów). Dodatkowo istnieje PTP ze swoim zarządem (można składać skargi na nierzetelną pracę psychologów-mogą zostać nawet pozbawieni prawa do wykonywania zawodu). Na ich stronie można także znaleźć listę psychoterapeutów którzy spełniają wymogi formalne tego zawodu plus poddają się regularnej superwizji. Niestety kontrola PTP sięga tylko psychologów zrzeszonych… Na oddziałach psychiatrycznych oraz w PZP można zgłosić nieprawidłowości lekarzowi prowadzącemu, kierownikowi placówki, ostatecznie innemu psychologowi. W PPP (Poradniach Psych-Pedagog) mogę uczciwie powiedzieć, że sytuacja jest dość trudna, ale zawsze jest tam więcej niż jeden psycholog lub pedagog. Natomiast prywatna praktyka psychologa niezrzeszonego w PTP to ciemna strefa i tam jest Pan narażony na szarlatanerię.
Jeżeli JAKIKOLWIEK psycholog zasugerował Panu (wprost lub drogą okrężną), że jest Pan niewydolny wychowawczo i on jako psycholog jest w tym lepszy w odniesieniu do PANA DZIECKA to jest to BŁĄD W SZTUCE. Doradzam ostrożniejszy wybór specjalistów (strona PTP, placówki specjalistyczne itd). Jeśli chodzi o banialuki “dziecko musi się wyszumieć” - czy taką sugestię wyraził w rozmowie z Panem psycholog?
Nie należy mylić biznesu związanego z poradnikami, programami TV i innymi bzdurami (choćby popularne psychotesty i testy “na inteligencję”-zapewniam że nie mają nic wspólnego z profesjonalnymi narzędziami do diagnozy) z psychologią i pracą psychologów.
18 stycznia 2010 o godz. 23:11
“Jak psychoterapeuta chodzi do innego psychoterapeuty to się nazywa SUPERWIZJA i w sumie jest dla dobra pacjentów.”
Kasiu, można to nazwać SUPERWIZJĄ, lub EUROWIZJĄ cokolwiek chcesz. Ja to nazywam RELIGIĄ !!! Tak, psychologia to nowa RELIGIA, a wiesz dlaczego? Bo zarówno w religii jak i w psychologii stosuje się te same wzory żeby sterować ludźmi. A w innych zawodach jakie wymienił Jerzy, choćby u internisty jest inaczej. Jeden poleci syrop z cebuli i cukru, a drugi Pini, jeden każe wziąć antybiotyk, a drugi każe jeść czosnek, jeden stosuje jakiś lek, a drugi każe stawiać bańki. I to jest właśnie indywidualne podejście do człowieka. A psycholodzy walą tę samą gadkę w kółko dokładnie jak w religii świadków jehowy.
19 stycznia 2010 o godz. 20:08
Gedeon - na Twój zarzut nie istnieje dobra odpowiedź. Jakie wzory, jakie sterowanie ludźmi? Przyznaj, u ilu psychologów w życiu byłeś, że twierdzisz, że “walą tą samą gadkę”? Poważnie - albo macie konkretne zarzuty wobec psychologów albo nie, a dajmy spokój jakimś teoriom spiskowym i paranoicznym przekonaniom o byciu sterowanym przez bandę okrutnych, grzebiących w głowach psychologów.
6 czerwca 2010 o godz. 22:10
Słuchajcie czy nie macie dosyć “porad wychowawczych” pisanych przez psychologów? Sprawdzcie co mają do powiedzenia rodzice, którzy praktycznie podchodzą do wychowania. Do wychowania dziecka nie potrzeba przecież doktoratu z psychologii.
Ostatnio słuchałam ciekawej audycji na dzieciaki.net.pl – tam w ogóle odchodzą od porad psychologów i skupiają się raczej na praktyce.